Mój mąż to w ogóle skarb, muszę się pochwalić: gotuje, zmywa, sprząta, robi zakupy, pralkę nastawia (choć tu muszę go instruować, jak się dzieli kolory), ostatnio nawet muffinki upiekł pod moim kierownictwem
nie potrafi tylko za bardzo niczego naprawić bo nie miał go kto nauczyć, ale cóż, nie da się mieć wszystkiego...
ciekawe, jak będzie sobie radził z dzieckiem, bo z tego, co zaobserwowałam to boi się takich malutkich i np. swojej siostrzenicy nie chciał brać na ręce dopóki nie miała z 6 miesięcy
Anisen, ja czasem też tak mam. Nakupuję na promocji, a potem zapomnę i się przeterminuje

tylko, że ja nikogo tym nie karmię, wyrzucam trawiona wyrzutami sumienia, że więcej tak nie zrobię
