Blue niestety to prawda...
Dzisiaj babcia zdziwiła się że mówię do Konrada tak jak do dużego chłopca. W sensie jak coś robi nie tak to zatrzymuję go i tłumaczę np. "Kochanie tak nie wolno, wrzucaj śliwki do tego wiaderka a nie w krzaki" Mnie zdziwiło jej zdziwienie bo on zrozumiał co do niego powiedziałam i zaczął wykonywać to co poradziłam. Babcia jednak twierdzi ze to dziecko i dziwne jest dla niej ze on rozumie... i tu właśnie widać jak bardzo dzieci kiedyś były bagatelizowane... bo przecież to "półgłówek" jeszcze...
Anka przeczytałam jeszcze raz i chyba kapuję. Ja bym robiła teraz... Ja z kolei kończę studia... Kiedy urodziłam Konrada ledwo ten rok pociągnęłam i teraz będę się starać załatwić tyle ile mogę przed porodem... nawet jak dziecko ma 3-4 miesiące to ciężko je zostawić kiedy karmi się piersią... a kiedy się uczyć??