Akuku, współczucia, zdrowia dla M życzę, będzie wszystko dobrze
A ja też jakiegoś mega doła ostatnio miałam, i jakoś nawet pisać mi się nie chciało. Zaczęło się od telefonu ze szpitala z Wrocławia (mój mąż odbiera tak co miesiąc zestaw leków) , że Ł musi leki odebrać teraz już. No kurde, jak już, jak on jest w ciul kilometrów stąd. Zdenerwowałam się, bo ja, żona, która mimo tego, że jestem żoną swojego męża i mam upoważnienie notarialne od swojego męża na odbior tychże leków to nie mogę tego zrobić. Ł musi być osobiście

Jeszcze żeby mu robili przy tym jakieś badania, to ok, ale to jest niecałe 5 minut, wchodzi, odbiera lek, podpisuje i już. Tylko, że szpital robi taki myk, że w papierach przyjmują go na cały dzień do szpitala i zapewne wyłudzają kasę z NFZ (bo takich odbiorców leków mają kilkunastu w danym dniu).
Mój mąż się oczywiście wkurzył, zadzwonił do nich z Niemiec i powiedział, że będzie 21-go, nie wcześniej i jak się będą stawiać to ich podkabluje do NFZ

No i niby sprawa załatwiona, no zobaczymy co mu będą mówić jak przyjedzie odebrać leki, ale jakoś tak mnie to zdenerwowało jak nie wiem.
Mało tego - walczymy z okiem naszego kota. Okazało się, że w oczku była pęknięta rogówka (chyba pazurkiem przebita), zrobił się ropień i w ubiegłym tygodniu powieki zostały zszyte. Kot wygląda jak cyklop. Jeszcze tydzień tak będzie chodzić, ale już wiem, że się pięknie goi i może nawet śladu nie będzie
Walczę jeszcze z załatwianiem sprzedaży działki, bo chcemy uzbierać na zakończenie tej budowy i z każdej strony szukam, więc stwierdziliśmy, że sprzedajemy kawałek ( i tak by się nam nie przydał), ale to jest kupa załatwiania, urzędy, notariusze ... to już nie dla mnie, w ciązy to ja jakaś nie kumata jestem i proste rzeczy sprawiają mi trudność. Ale za to śmieszny akcent: sprzedającą jestem ja - już ze sporym brzuchem, a kupującą jest moja koleżanka w 9 m-cu ciąży. Miny urzędników są bezcenne jak się ładujemy obie do biura i usiłujemy wytłumaczyć o co nam chodzi

Ba, nie jesteśmy do siebie w ogóle podobne, a okazuje się, że przez te brzuchy wszyscy nas mylą :-) Mam tylko nadzieję, że ona nie urodzi przed zakończeniem sprawy tzn. do środy
Edit:
i jeszcze od paru dni, mamy tutaj inwazję bierdonek, nosz kurna są wszędzie, mój odkurzacz nie nadąża, wczoraj chyba ze dwa kg wciągnęłam. Te biedronki są okropne ( to nie nasze tylko podobno jakieś azjatki) śmierdzą okropnie i france gryzą. Nie wierzyłam wcześniej, że bierdonka moze ugryźć, ale wiem z doświadczenia, bo mnie jedna urąbała wczoraj w szyję.