Ahoj!
Ja nie wiem co ja z tym spaniem mam - przed 10:00 się nie obudzę! Muszę chyba zacząć się bardziej mobilizować, nie wiem, budzik nastawiać i śmigać z czymś od rana, nie wiem, jakiś plan dnia sobie układać czy coś, żeby wszystko się trzymało ładu i składu. Już na uczelnię chcę wrócić, ale to dopiero od końca lutego - marca, więc jeszcze hoooho! Jakoś praca czy uczelnia mobilizują mnie do takiego bardziej efektywnego działania niż jak mam sobie sama narzucić. Dlatego podziwiam ludzi, którzy mają własną działalność gospodarczą i sami sobie narzucają wstanie rano o 7:00 i pracują efektywnie ustalając sobie samemu czas pracy. Ot tak mnie wzięło na refleksje : )))
Dzisiejsza nocka spokojna, żadnych skurczy nie było uf! Aczkolwiek troszkę zwalniam tempo! Zdecydowanie! Bo ostatni weekend to nieodpowiedzialność moja skrajna - zakupy, sprzątanie w mieszkaniu przed wizytą mojej mamy, jeszcze byłam na szkole rodzenia, zajęcia w szkole policealnej, wycieczka na kamieniołom na lekki off-road

/) Trasa do Bytomia samochodem, a w Bytomiu też bieganina - po sklepach, do ginekologa, odwiedzić dziadka, drugich dziadków i znów trasa do Zawiercia za kółkiem ponad godzinę. Przesadziłam ja! Więc od dzisiaj chill, luz, spokój, wieczorem idziemy z Mariuszem się zrelaksować na basen, on do sauny wygrzać gnaty, ja popluskać się, bez żadnych treningów. No!

A teraz relaksuję się przy maszynie do szycia

D
Vinga - odpoczywaj odpoczywaj!
Sylka - poradź proszę jak robisz marchewkę do obiadu?! U mnie w domu jadało się tartą marchewkę z jabłkiem na deser, od 2 roku życia tak szamałam i do dzisiaj kocham robić sobie taki deser

Zdrowy, gdyby nie ten cukier. U Mariusza natomiast robią też do obiadu, do mięs, klusek. Tylko nie wiem jak! Jedyną marchewkę jaką ja jadam do obiadu to gotowana z groszkiem

Co się dodaje do takiej marchewki jak Ty robisz, do klusek?
Pustiszi - czizas, to chyba nie zawojujecie zbyt wiele, skoro matka średnio widzi w tym problem? A zdjęcie przeurocze! Wczoraj oglądaliśmy z Mariuszem zdjęcia październikówek i aaj! No cuda! Rozczulają mnie takie zdjęcia totalnie.
Anbas - haha kurcze, że misiek na środku pokoju tak zadziałał na wyobraźnię
Inomama - pewnie tydzień temu napisałabym Ci, że 35 tydzień, to nie ma się czego bać, terefere, toż to tylko 5 tyg. do 40 i tak dalej, i miałam myślenie "byle do 32 tc". Zeszłam na ziemię po wizycie u ginekologa, i kurze no, nic tylko trzymać kciuki, żeby po zdjęciu szwów nic się nie stało i żeby nie wywołało to przedwczesnych skurczy. A z przepisu na zapiekankę na dniach skorzystam i ja!

)
Nic to, pranie pierwszy sort rozwieszony, pościel rozebrałam dziś i właśnie na oknie wietrzę kołdrę i poduchy, później przebiorę. Uwielbiam w świeżej pościeli spać i jeszcze przewietrzonej!

Zaraz jadę po mamę Mariusza zawieźć ją na jakieś badania a później pobuszować jeszcze po sklepach dziecięcych
