LayDeek dobre hehe.
U nas też lodówka dziś świeci pustkami.
Jak mąż wróci z pracy to musimy na zakupy się wybrać.
Dobrze, że barszczyk jeszcze z wczoraj został :-)
Kurcze ja nie wiem co ja mam z tym snem.
Dzisiaj znowu obudził mnie budzik męża, a śpimy w osobnych pokojach.
Na szczęście później jeszcze udało mi się zasnąć i pospaliśmy do 8:00 :-)
W ogóle robię liste co dzieciakom trzeba pokupować i jest masakra.
Muszę chyba bank obrabować.
Oprócz spodni i bluzek trzeba im dokupić skarpetki, piżamy, Tymkowi papcie do przedszkola, Nikoli sandały to już koszt 160 zł + jeszcze wkładki do nich...
Bez kitu jak usłyszycie o napadzie na bank to byłam ja...