reklama

Styczeń 2015

Doggi- a wiesz miałam Ci pisać żebyś nie szła do lekarza jak nic poza tym się nie dzieje, ale balam Ci ze zrobicie ze mnie wyrodna matke, :P ;) z Cypkiem już nie szlam do lekarza, dostał ospę odrazu po starszym, więc wiedziałam że to to.
 
reklama
sorry Laski, skrót myślowy-u nas nie sprawdzało się przed spaniem (sama sól, bo leki to tylko raz przez inhalator podawałam), dlatego robiłam późnym popołudniem.
czyli jednak puder. no to walczcie! <kciuki>

wywiesiłam pranie na balkon, wow! mam słońce :tak:

jezyk, odpoczywaj!
 
ja jeszcze gorzej wywiesiłam pranie na sznurki w ogrodzie i wszyscy widzą ,ale ja jak to ja mam to w nosie :-D:-p
ja tam bym do lekarza poszła,ospa to ważna choroba i jej przebycie trzeba odnotować
moje lenistwo nie zna granic i umyłam włosy,a farbowanie przełożyłam na wtorek :-p
 
Ale ja mam odnotowane. Przy drugim nie poszlam i powiem Ci szczerze że tyle co się naczekalam z chorym pierwszym w pełnej poczekalni ludzi to nie wiem czy mu coś dało. Mnie jedynie utwierdziło w przekonaniu, że jeśli leczyć dzieci to tylko prywatnie.
 
Uf farba nałożona i nawet udało mi się nigdzie nie pobudzić :-P
Powoli dochodzę do perfekcji :-P

Rosołek z kaczki się robi, mąż właśnie odkurza, a wcześniej wysprzątał kuchnie i łazienkę, a ja niedługo idę poleżeć e wannie.
Później pójdziemy na jakiś spacer z dzieciakami żeby wykorzystać ostatnie dni ładnej pogody.
Zastanawiam się czy nie podjechać do Łańcuta, bo tam jest ładny park zamkowy.
 
Jezyk proszę cię ja do lekarza idę w ostateczności ale moja teściowa nam podpowiada coby jak ;) jak ktoś tu jest wyrodna matka to tylko ja :P


Bada a co złego jest w wieszaniu prania na ogrodzie? Ja staram się jak najwięcej i najczęściej tam wieszać ;)



Alecta mi się nie chce farbowac samej, zdecydowanie fryzjera musze mieć :P dobrze ze mój tani bo to pół znajomy ;)

Łańcut jest super, jedzcie i korzystajcie :)


Skończyłam ciasteczka (zdjęcie dam na przepisowym) :)
Ola po inhalacji zadowolona "mama ale to super jest, mogę jeszcze?" czyli luz ;)
I wysmarowana smrowitkiem :) tez zadowolona mówi ze to makijaż :P
 
A u nas ladne dzis sloneczko i tez cieplo ;-)

Alecta mnie moje jeszcze az tak nie ruszaja :-P

Sprite te boki praktyczne. Nam zmiesci sie, w sensie na codzien bedzie na 6 osob a na jakies imprezy rozlozymy. No i bedzie malo rzeczy wiec stol moze zajac trochw miejsca :-P

Jezyk moj mlody tez co tydzien ma teraz mecze :-)

Bada ja tez mam zawsze gdzie ze pranie wszyscy widza :-P tesciowa do tego ma chamskie sznurki pod sufitem na balkonie i ja tam zawsze gacie i staniki wieszam zeby szybko wyschly :-P a moje staniki rozmiarow spadochronow :-P

Teraz cos o mnie o mojej niedzieli. Albo zaczne od wczoraj. Ł konczyl prace o 21.30 ale ze zamykal sklep z kierownikiem to wyszli z niego o 21.50 :-P w domu byl po 22.10 i poszlismy na mieszkanie myc klatke. Ja zamiatalam Ł myl. Nagle slysze jakies "łup". Wchodze do mieszkania, korytarz plywa. Pytam co sie stalo, no wiec urwala sie raczka od wiadra od mopa. Dziwi mnie bardzo fakt ze takie rzeczy zdarzaja sie zawsze tylko Ł. Na co dostalam odpowiedz: "bo jak nikt nic nie robi tylko ja to komu ma sie zdarzyc!?". Spedzilismy w mieszkaniu sporo czasu, trzeba bylo zebrac cala wode a bylo jej sporo. Przetrzec podlogi itp. Dzis Ł jechal na 10 do pracy. Zawozilam go bo u nas nic w niedziele nie jezdzi. Oczywiscie na ostatnia chwile bo on ma czas. Po drodze 15min stania na przejezdzie bo jechal pociag. Jestesmy juz w inie, nagle samochod (jechalam panda tesciowej) zaczal tak buczec ze myslalam ze wybuchnie. Szybko na przystanek zjechalam bo akurat byl i wylaczylam silnik. Kit, nikt sie nie zna. Zadzwonilismy po kumpla, zanim dojechal z naszej wsi ponad 25min minelo. Ł juz spozniony. Popatrzyl i stwierdzil ze myslal ze linka od gazu poszla, ale jednak nie bo jest napieta. Cos pogrzebal, auto buczy dalej. Laweta (dobrze ze tesciowa ma w banku jakies ubezpieczenie z laweta, wazne do 28.09.2014):-P facet przyjechal po ponad godzinie. Cos popatrzyl, auto buczy jakby mniej. Pojechal po lawete (najpierw byl osobowka zeby nas zawiezc do domu bo myslal ze wiecej osob). Przyjechal za 20min laweta, odpala. Auto jak nowe, nic nie buczy. Ponoc linka od gazu sie zablokowala. Ja juz zestresowana, balam sie wracac autem wiec mimo wszystko zawiozl nas ta laweta. W ten sposob mimelo nam pol niedzieli i Ł ma kolejna godzune w pracy do odrobienia :-( w kazdym razie samochod juz chodzi normalnie. Ale przygody ostatnio mam super.

Ps przepraszam jesli ktos zasnal ;-)
 
Mam dzisiaj strasznie wisielczy humor. Nie wyspałam się, mój był na kawalerskim i oczywiście nawet nie wiedziałam o której zamierza wrócić. Zjawił się przed 6 i zdziwiony, że się martwiłam...gdyby tylko powiedział, że będzie nad ranem to spoko. Wkurza mnie dzisiaj wszystko, ryczeć mi się chce, młody to już doprowadza mnie do pasji swoimi fochami i ryczeniem. Ledwo odrosło od ziemi a takie nieusłuchane. Tyłek mnie boli...niech to wszystko szlag. Jeden plus, że mam zapiekankę od wczoraj i nie muszę robić obiadu
 
reklama
Agulqa_b współczuję strasznie z autem, mnie zawsze takie sytuacje stresują i tez mam traume ze nie chce jechać juz dalej :P


McPearl tobie też współczuję nienawidzę jak tomek tak późno wraca i wie ze jak wraca po 3ciej to zawsze wiąże się z wojną na tydzień! A i tak zawsze jsk on gdzieś beze mnie idzie i wraca mi pijany i śmierdzący budząc mnie oczywiście starając się zachowywać cicho to następnego dnia czuje się do niczego i mam wrażenie jakbym to ja była na imprezie a nie on :/
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry