Ja mam największy problem z ubieraniem skarpet i ze ściąganiem spodni, niezła gimnastyka..
Co do świątecznych porządków to na szczęście, właściwie oprócz odkurzenia podłogi nic nie robię, Wigilie spędzamy we dwoje, w pierwsze święto nas nie ma, a w drugie w sumie przychodzi moja matka wieczorem, więc szaleć nie zamierzam.
Mały się rozpycha, może już nie może doczekać się pierwszej przejażdżki swoim nowym wozem :-)