Jest to moja jedna z mniej udanych wigilii powiem szczerze. Małż mnie dziś po prostu mega wq*ia. Ogólnie coś ostatnio tak jakoś się między nami zrobiło...cóż poradzę, że przez tą ciążę ani mi się przytulać nie chce, ani seksić. Do tego straszna maruda z niego. Większość rzeczy zostawia mi na głowie i ma w du.pie.
Młody zadowolony z prezentów. Najbardziej z koparki na pilota. Ja dostałam nieznaną mi książkę jakiegoś J. Rollins'a "Ekspedycja" i tzw "Prezent bez pudła" 150 szczepionek zakupionych i wysłanych do Afryki przez UNICEF. Oczywiście szczytny cel, ale jakoś tak mi się przykro zrobiło...mam zły dzień.