kaziekz, dla mnie też przedszkole to zbawienie, jak dla
Doggi, podziwiam, że zrezygnowałaś ze żłobka... pamiętam, że z Tosią po porodzie duuuużo spałam razem z nią, mając Tosię w domu mogłabym pomarzyć, strasznie się cieszę, że jedno będzie w przedszkolu

Mimo, że moja Tosia też bardzo grzeczna, sama się zajmie, to nie wiem, jak będzie reagować po pojawieniu się noworodka, czy nie będzie zazdrosna, czy jej nie odbije, ręki nie dam sobie uciąć, że wszystko będzie dobrze, dlatego tym bardziej się cieszę, że w przedszkolu się wyszumi ;-)
Doggi, ja już od dłuższego czasu pożegnałam farby drogeryjne, fryzjerskie wychodzą w podobnej cenie
gosiane, u mnie to samo - Młoda w domu się po prostu nudzi. Wiadomo, bawi się, zajmuje sama sobą, ale jednak nie tak kreatywnie, jak w grupie. Nie ma szans, żebym jej zajęła każdą minutę 6 godzin w ciągu dnia, a w przedszkolu przecież ciągle coś robią. Dla mnie przedszkole to zbawienie
Megami, właśnie ja też się nie pasę!!! I też mnie to zastanawia, gdybym się obżerała jak świnia, no to wiadomo, ale właśnie jem normalnie, a wręcz mało, bo jak zjem za dużo to mi od razu niedobrze, a waga leci w górę codziennie...
nieobecna, mnie w domu było ciężko na początku, a teraz się jakoś tak rozleniwiłam, że mi dobrze

Chociaż Młoda miała pół roku, jak mnie już nosiło i rok skończyła, jak uciekłam do pracy
Chcę krokieta z barszczem :-

-

-(