No bo zobaczcie- zamiast taki siedzieć i się niby rok języka za darmo uczyć i jeszcze kasę z socjalu brac, to przez ten rok mógłby oprócz nauki języka (bo pewnie bez tego go do roboty nie przyjmą), 5-6 godzin dziennie co najmniej pracowac na budowie. Zeby worek z cementem podać czy dół kopać to języka znac nie musi. My byśmy mieli tanią siłę roboczą, a oni by se zapracowali na mieszkania. Kobiety by sprzątać mogły czy w jakiś garkokuchniach państwowych pomagać. Przecież dla ludzi bez języka czy wykształcenia jakaś praca społeczna by się znalazła, tak narzekają, ze nie ma komu robić
