No i już w domu.
Ech, cieżko było. Igor przejawia typowe zachowania dla zespołu aspergera niestety. To wstepna diagnoza, jednak bedziemy czekac na list z ośrodka terapi, dopiero tam powiedza na 100% (choc pan psycholog powiedział, ze to tylko formalność)
Czytałam w drodze to co pisałyście. I w szoku jestem, ze tyle dzieci jest z takimi zaburzenimi. W moim środowisku nie ma ani jednego (chyba).
Do tego dochodzą zaburzenia integracji sensorycznej. Spodziewałam sie tego, ale jednak to jest cios. Kochamy go od pierwszej chwili i nie przestaniemy, wiem ze przed nami ciezka praca teraz. Już wiem, ze niezdiagnozowane "aspiki" to po prostu ekscentrycy i zastanawiam się czy ci pedantyczni dorośli z dziwnymi zachowaniami nie są "aspikami"
Szkoda, ze wizyta była krótka, bo pan psycholog mowił bardzo ciekawe rzeczy, ale widziałam, ze juz patrzy na zegarek zeby zakończyć. Wiec czekamy na ten list z ośrodka.
Zauważył też wiele innych rzeczy których ja nie zauważyłam wcześniej (aż dzwine) i zaiste Igor nie patrzy sie w oczy, unika wzroku. Kiedy coś jest nie po jego mysli to zaraz sie denerwuje. Na samym poczatku spuscił głowę bo pan kazał mu sie klockami bawic a on zobaczył na półce dinozaura pluszowego.
Z panem nie chciał liczyć ani pisać. Ale jak właczył sie mąż to od razu zaczał pieknie liczyć, mimo ze przed chwilą z trudem policzył do 7 jakby pierwszy raz w zyciu go o to poproszono.
Wiem, ze nie powinnam siebie obwiniać, ale aż mi głupio, bo pamietam jak patrzyłam na "normlane" dzieci znajomych, biegajace, których wszedzie było pełno a Igor zwykle gdzies z boku albo koło mnie czy meża. czy jak był malutki, leżał całe dnie i gdyby nie to ze miał kolki to nie potrzebowałby uwagi bo świetnie sam zajmował się sobą.
Zazdrosciłam tylko jednego, tego ze dzieci jedzą. On nie chciał. Długo jadł papki (gryzienie sprawiało mu niemal ból) i dopiero nedawno po protestach przestał pić kasze z butelki.
Pytałam o kwestie, ze przeciez on w domu jest w miare "normlany" bawimy się, smiejemy itp. Pan powiedział, ze w domu czuje sie bezpiecznie i ze tak własnie maja "aspiki" ze przeraża ich zewnetrzny świat, inni ludzie, rówieśnicy. No i dotyk.
Ech w ogole jak analizuje wszystko to aż mi zal ze on sie tak męczył. Pani mnie wzywała do szkoły niemal co tydzień. Irytował się np jak miał rozpiąc kurtke czy ja zapiąc, jak nie mógł zapiąc teczki czy włożyć do niej ksiązeczki. Nie chciał czytać, siadac w kółeczku i pamietam jak na dniu matki wszystkie dzieci spiewały i pokazywały a on stał taki biedny jakby nie wiedział co tam robi (i nie wiedział faktycznie chyba)
Mam nadzieje, ze teraz bedziemy wiedzieć jak mu pomóc, jak pracowac z nim i panie w szkole takze.
Wiec jesteśmy na poczatku drogi. Jesli macie jakiekolwiek rady, to chetnie poczytam. Zaraz poszukam jakiegoś forum dla rodziców dzieci z aspergerem. Niby czytałam wcześniej, ale tak na prawde nie wiem nic. Jak wiadomo teoria z praktyka nie maja wiele wspólnego.