Celia89
Fanka BB :)
Jak króliki stały na zimę w przedpokoju to nimo mycia klatek wchodziło się jak do obory. Zapachowe powitanie. Podłogę zaniatalam co przejście bo wywalaly pellet siano i żarcie z misek, ściana na przeciwko nich w zaciekach, a już nie wspomnę o skomleniach w nocy, gryzieniu prętów, tupaniu na siebie nawzajem. Od zeszłego roku mają pokój w piwnicy. Oooo jaka ulga. Ale fakt że co 2 dzień poświęcam godzinę na wymianę wysciolki. Muszą się też wybiegac. W moim ogrodzie na ich terenie zwłaszcza jak się robi chlapa nie radzę chodzić. Pod ziemią mają całą architekturę nor. Raz się zapadlam po kolano i zniszczylam sobie kozaka. Aaaa i zapomniałam dodać że długowłose na zimę to tak linieja że tragedia. Koty mi syfu nie robią, aczkolwiek łapy mam poodciskane na blacie w kuchni i muszę go często myć. Z kuwety nie korzystają bo wolą potrzeby załatwiać na dworze. Tylko te znaczenie terenu tytusa po złości jest dramatyczne. Potrafi w domu być pół roku i spokój aż któregoś dnia coś mu palnie i koniec. Leje na firany, ściany, mikrofale.