reklama

Styczniowe mamy 2022r.

Dziewczyny a czy pijecie kawę czy zrezygnowalyscie? Moj ginekolog powiedział mi na pierwszej wizycie ze zero kawy i czarnej herbaty. Jaa mówiąc szczerze jestem mega uzależniona od kofeiny, siedzę przy mężu rano i wącham jego kawę :D
Jak mnie najdzie ochotę to pewnie ;) Tylko ja nie piję czarnej, zawsze z mlekiem. A wyjaśnił dlaczego masz nie pić? Bo kawa w ciąży nie jest zabroniona 🤔
 
reklama
No wiecie co laski ! Nawet dobrze się dziś czuje ! Ale żeby nie było tak super .. piersi bolą i mam nieposkromiony głód ! Aż z radości umyłam mężowi okna w garażu 😉
Hahhah skoro umyłaś okna to znaczy ze faktycznie samopoczucie lepsze :D ja póki co nie wzięłam się za sprzątanie jakos nie mam ochoty, dobrze ze jutro jest dzień:D a ochotę na jedzenie jakie masz ?
 
Dziewczyny a czy pijecie kawę czy zrezygnowalyscie? Moj ginekolog powiedział mi na pierwszej wizycie ze zero kawy i czarnej herbaty. Jaa mówiąc szczerze jestem mega uzależniona od kofeiny, siedzę przy mężu rano i wącham jego kawę :D
Ja przed ciążą piłam średnio 3/4 kawy dziennie. Odkąd czułam że coś może być na rzeczy miałam gorsze samopoczucie, silne zawroty głowy to zrezygnowałam. Piję czasem inkę jak bardzo mi się kawy chce.
 
Mi dziś dokucza ból krzyża, standardowo sprawdzam czy bolą piersi, a w nocy miałam okropny ból miednicy aż się przebudziłam. Tak mnie bolała z boku, nie wiem czy może zbyt długo lezalalm na jeden stronie 🤷‍♀️ czasem zakręci mi się w głowie. Wczoraj na urodzinach męża siostrzeńca bałam się że mi zapachy nie podejdą. Ale było znośnie. Aby do wtorku 💪🤰❤️
 
reklama
Cześć dziewczyny! Ale tutaj napisałyście tych stron 🙈
@Urs_ula trzymam mocno kciuki za was aby było wszystko dobrze ✊🍀
Nasze starania takie co będzie to będzie zaczęły się zaraz po ślubie w sierpniu. Po drodze leczyłam się na nadżerkę gdyż była ona na tyle duża że trzeba było ją zamrozić. Zabieg odbył się pod koniec października, później czas rekonwalescencji i w sumie takie bardziej konkretne starania zaczęły się od stycznia, typu testy owulacyjne, mierzenie temperatury, obserwacja śluzu. Jednak wytrzymałam pod ta stała kontrola tylko 3 miesiące, mega mnie to przytłaczało i za bardzo się sama nakręcałam. Od kwietnia wrzuciliśmy totalnie na luz, stwierdziliśmy że może ma być tak, że mamy najpierw iść na swoje (w listopadzie odbieramy klucze) i dopiero wtedy nam się uda. Zostałam tylko przy testach owulacyjnych i mierzeniu temperatury jednak też brałam to przez pół, gdyż praca na 3 zmiany nie zawsze pozwalała mi na mierzenie temp o stałej porze. Staraliśmy się przytulać co 2 dni jednak bardziej wychodziło spontanicznie gdyż chciałam mieć czystą głowę. Dodatkowo w połowie cyklu mężowi wypadło pierwsze szczepienie na covid, a pojawiło się nagle bo pracuje jako żołnierz i dostali przykaz od góry.
Wtedy totalnie się podłamałam, miałam wrażenie że wszystko jest pod górkę, złapałam dolinę i odpuściłam.
Jednak minęło kilka dni, czym bliżej terminu gdzieś z tyłu głowy były myśli, że może coś ale jednak szanse marne bo mąż miał szczepienie i było mało przytulanek. Nastał 28 kwietnia, 2 dni przed terminem miesiączki, mąż miał urodziny i mówię a zrobię test, niestety negatywny. Jednak 30 kwietnia planowana prezent-niespodzianka dla męża z okazji 30 urodzin, mieliśmy jechać do spa i pomyślałam że jeśli byłoby coś na rzeczy to nie mogę korzystać z sauny i jacuzzi, więc zrobiłam rano test, który okazał się tym szczęśliwym, bo pozytywnym ❤️
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry