Witajcie

to ja też do Was dołączam i aż wręcz w to nie wierzę... byłam w mamach grudniowych. Po półtora roku walki z Hashimoto i niedoczynnościa tarczycy okazało się, że jest moja upragniona ciąża. Radosci bylo co nie miara. Niestety 4 kwietnia w 5 tyg ciąży 4t+4 poronilam. Właściwie ciąża biochemiczna. Straszny żal, smutek i płacz. Wizja znów dlugomiesiecznej walki była przede mną . A tu... zrobiłam test i znów jestem w ciąży. Piękna kreska. Zeszłym razem były bardzo blade, czyli mam nadzieję, że beta ładniejsza będzie. Moja aplikacja pokazuje mi termin na 8 stycznia. Obecnie 4t+2

obym minęła te straszne 4t+4