Sivle,ja się bałam strasznie,zwłaszcza,że po pierwszym szczepieniu u nas była jazda...no i coraz bardziej jestem przekonana,że ta alergia Amelki tez się ujawniła przez szczepionkę-bo do chwili I szczepienia nic u nas nie było,żadnej alergii,a po wszystko sie zaczęło.Ale zaszczepiłam.Ale ponoć najgorsze świństwo to ta po pierwszym roku,przeciw odrze,śwince i różyczce- ponoć właśnie ona jest odpowiedzialna za autyzm u dzieci.Ja rozumiem,że mogą byc powikłania w tych chorobach...ale skoro szczepionka nie chroni w ogóle przed nimi,a powikłania poszczepienne są wg.mnie o wiele groźniejsze,to gdzie tu sens,gdzie logika????!!!Jakoś za naszych czasów wszystkie chorowałysmy na te "dziecięce choroby" i wszystko ok.Ja wiem,że różyczka może być groźna dla kobiet w ciąży,ale,na litość Boską,chyba nikt nie uważa,że dwulatki zachodzą w ciążę!!!!Taka szczepionka powinna być podawana dziewczętom w okresie pokwitania np.,po co wcześniej????Wtedy i organizm dojrzalszy,mocniejszy ,no i sens jakis w tym jest...
Nie wiem,jak to z tą odpornością po 2 dawkach,pewnie jakas jest.A Twój lekarz co na to?Nic nie mówi,nie naciska,żebyś szczepiła?