Wiecie co,tak myślę i myślę nad tymi wszystkimi chorobami i szczepionkami - i to nie od dzis ,oczywiście...i wychodzi mi jedno- KAŻDA,nawet "najgłupsza" choroba może byc niebezpieczna w skutkach i wywołać powikłania,każda szczepionka może byc groźna...i bądź tu człowieku mądry...Ale skoro każda choroba może być groźna,to przecież nie zaszczepimy dzieci na wszystko,co "krąży" wokół (albo już dawno nie,jak np. polio,a nadal się na to szczepi dzieci

).Czytałam tez wypowiedzi ,że do zaniku chorób i epidemii oraz spadku śmiertelności wśród niemowląt i dzieci przyczyniły sie nie szczepienia masowe,a poprawa warunków życia w społeczeństwach rozwiniętych- większa higiena,lepsze warunki mieszkaniowe i odżywianie,lepsza wiedza na ten temat i większa świadomość...trochę logiki w tym jest....
Nie jestem absolutnie zwolenniczką teorii spiskowych i jestem przekonana,że większość lekarzy jest "fanami" szczepień całkowicie w dobrej wierze,bo tak zostali nauczeni,bo i nas tak uczono o szczepionkach i mechanizmach,jak działają...szkoda tylko,że nie uczulono ich również na te "ciemne strony"...no,ale niestety...państwo biurokratyczne równiez i z lekarzy chce biurokratów zrobić,ważne,by "w papierkach sie zgadzało i był porządek",jak lekarz miałby zalecić nieszczepienie,to jego by "ciągał " Sanepid...no i tak to się kręci...
Aniawa ma rację- jeśli ktoś tu miałby się bać,to rodzice,którzy nie szczepią swoich dzieci,a nie ci,którzy to robią...o ile szczepienia sa jakkolwiek skuteczne,co w świetle ostatnich doniesień o masowych zarażeniach w szkołach czy przedszkolach gruźlicą czy różyczką,też dla mnie staje się problematyczne...