reklama

Szkoła rodzenia

reklama
ja chodziłam do fantastycznej szkoły rodzenia tuz przy szpitalu w którym rodziłam....oczywiście z mężem....szkoła znajduje się przy szpitalu w Tucholi... polecam  głównie dlatego ze można poznać personel który bedzie uczestniczył w tak ważnym wydażeniu.... poecam.... mąż uczestniczył w porodzie to znaczy w poczatkowej fazie oddychał ze mną 3 godziny a potem zawkieziono mnie na cesarke...sam poród.........coż trzeba to przezyc..... a szkołe wspominam miło
 
W sumie racja, tylko wczoraj ten chłopak opowiadał, że myślał, że jego żonka tam na tej izbie przyjęć zaczęła rodzić bo to tak długo trwało... i nawet chodził i dopytywał czy napewno lekarze pamiętają, że to ma być poród rodzinny :) Biedaczek :). Mój to by pewnie wagon fajek spalił :)
 
Chłop jak chłop, ale ja to nie wiem jak się w takich nerwach powstrzymam od palenia. Buuu, jeszcze mi nie przeszło. Do tej pory chowam gsdzieś po jednaym z paczki Piotrka- oczywiście nie wypalam, ale teraz to bym chyba nawet męskiego, czy fajranta wypaliła, bo mi Magduśka przypomniała.
 
Taka pani z mojej pracy z pracy nie paliła całą ciążę, a po urodzeniu była tak wykończona, że poprosiła jakąs pielegniarkę o papieroska i wyobraźcie sobi przyniosła jej. Mówi, że pociągnęła parę razy i już nie paliła, ale mówiła, że wtedy musiała... A to było jakieś 25 lat temu i wtedy czekała na korytarzu, bo wtedy tak wyprowadzali na wózkach żeby nie zasnąć nie pamiętam dlaczego, ale coś związane było ze śmiercią łóżeczkową....
 
reklama
dziewczyny ja nie chodzilam do szkoly rodzenia i boje sie ,ze nie dam rady z tym oddychaniem podczas porodumacie jakies wytyczne tego dotyczace??czy ja umieim dobrze przec???? ::) ::)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry