Esia, mnie generalnie większość tych informacji wydaje się bardzo przydatna i dobra. Po prostu mam już doświadczenie z Weroniką i niektóre rzeczy na Niej wypróbowałam, więc pewnie i teraz tak będę robić.
Pierwsza to to spanie z Maleństwem - życzę naprawdę "duuuużych jaj", bo jak Dziecko zaczyna płakać i zawodzić nie chcąc spać same, to człowiekowi się serce ściska, mimo że wie, że żadna krzywda się dziecku nie dzieje. No i prawie zawsze się złamie. Dlatego zamierzam być tym razem twardzielem od początku.;-)
Z pozostałych rzeczy, to mam inne doświadczenia jeśli chodzi o kąpiele:
- uważam, że jak są upały, to kąpiel co 2 czy 3 dni, to za mało. Oczywiście, jak jest chłodniej, czy zimą, to tak, ale zobaczycie - dzidzia ma tyle różnych fałdek, że jak się spoci, to wszędzie jej się porobią takie brudne kluseczki. No i weź nie wykąp. Oczywiście można wtedy bez mydełka, tylko samą wodą odświeżyć, albo chusteczkami wytrzeć. Natomiast ja w taki skwar wkładałam Młodą do wanny 2 razy dziennie, a wieczorna kąpiel to był po prostu obowiązek. Inaczej szkoda mi dziecka było że się lepi.
- Weronikę zaczęłam kąpać w dużej wannie jak miała 2 miesiące, bo były straszne upały i kąpałam ją często, a jak kiedyś Wam pisałam, to miałam sporą wanienkę i ciężko mi było ją ciągle nosić, nalewać wody a potem wylewać. Z tym, że ja wtedy właziłam do wanny sama, a Tomek mi dziecko podawał. Nie leżała bezpośrednio w wannie, tylko na takiej właśnie plastikowej podstawce (tzw. delfinku), który - żeby jej nie obcierał - miał na siebie nałożone ze 2 pieluszki tetrowe lub flanelowe. Nigdy się nie obtarła i nie miała problemów ze skórą - tym bardziej że rzeczywiście nigdy jej nie kąpałam bezpośrednio po myciu wanny. Nie mam zwyczaju szorować wanny detergentami po każdym użyciu, więc nie był to wielki problem.
I to właściwie tyle z różnic do zdania tej położnej. Weronikę wprawdzie oliwkowałam od początku niewielką ilością oliwki, ale jak mówię, ona nigdy nie miała żadnej alergii i nic jej nie zaszkodziło.