Witam w kwietniu miałam transfer ale niestety poroniłam dość szybko w tym samym czasie bratowa oznajmiła że jest w ciąży w 6 miesiącu. Nic po niej nie było widać ukrywali się z tym co mnie dotknęło bo ja ze swoich problemów się jej zwierzyłam. Kiedy okazało się że poroniłam nie mogłam znieść myśli że oni mogą mieć dziecko a my się staramy i nic. Wczoraj bratowa miała cesarkę i jestem totalnie rozbita. Nie potrafię się cieszyć ich szczęściem nie pokazuje tego mężowi ale jestem załamana. Sama myśl mnie dobija że oni mieli takie szczęście a my mimo dobrych wyników mamy pod górkę. W przyszłym tygodniu podchodzę do kolejnego transferu. Nikt o tym nie wie bo nie chciałam żeby się pytali i co będzie coś czy nie. I tak za chwilę rodzina będzie mówiła że czas na nas. Macie jakieś porady jak sobie z tym radzić? Bo prawda jest taka że im zazdroszczę od kiedy się dowiedziałam. Nawet się długo nie starali a my 3 lata i 2 poronienia. Mam wrażenie że jestem zła kobietą jeżeli zazdroszczę innym i nie potrafię się cieszyć kogoś szczęściem bo nikomu nie życzę żeby się zmagał z niepłodnością.