No dziewczynki, gońcie Zwierzyńskiego gdzie pieprz rośnie!!!!Co do Alanków..Mój mąż bardzo chciał to imię bo wszystkie inne z czymś lub z kimś mu się kojarzyły..Dobrze,że Alan się nie kojarzył;-):-)..Jak się obudziłam po porodzie-pierwsze słowa, które do mnie dotarły to słowa położnej "a wie pani,że Górniakowa też ma Alana"..Od razu się obudziłam.Jeśli chodzi o położne to macie 100% racji- trzeba trafić- jest prawie jak w totolotku, za to pi porodzie jest większa szansa na miły wypoczynek. Ja miałam niezbyt miłą lub po prostu zmęczoną położną, która powiedziała do mnie,że mam nie krzyczeć bo kobieta obok musi urodzićmartwe dziecko.Za to później trafiałam na same ciocie, które aż wyściskałam na pożegnanie-takie były kochane!!!!

Juz mi się raczej położna nie przyda za bardzo (chyba że do porodu
)
Kwestia gustu;-)
. MAm nadzieję,że poród pójdzie sprawnie, i że nie będą Ci, tak jak w moim przypadku, leciały wody przez 50 godzin
.Patologia jest już chyba po remoncie (wreszcie)..JA miałam o tyle gorzej,że najpierw trafiłam na przedporodową gdzie było ślicznie a potem na patologię bo nic się nie działo. Jakie było moje zdziwienie, gdy przekraczając tylko jeden próg- znalazłam się jakby w komunie
Dlatego moim zdaniem jeśli remont trwa nadal, zdecydowanie lepiej jest zacząć na patologii i szybko z niej uciekać:-) Panuje przesąd,że kto znajdzie się na ostatniej sali na łóżku przy drzwiach po lewej (ojej...zmęczyłam się;p )-ta rodzi szybciej..Fakt- ja tam byłam przez noc i od rana mnie maltretowali.Trzymam kciuki za Alanka i za wszystkie dzieci szykujące się "do drogi"