Dzięki dziewczyny :-)
Czasu brak, to nie zaglądałam ehh te dzieci

Tak więc urodziłam przez cc w dzień terminu;-)
Waga 3750g i dl 58 cm. cesarkę robili mi Gawiński i Jackowski

a oto relacja z porodu:
Nasza historia zaczyna się na odziale patologii ciąży. Trafilam tam niby z nadciśnieniem (150/100) i gestozą!! Dowiedziałam się o niej dopiero na wypisie ze szpitala, ale dobra...
Na badaniu ginekologicznym lekarz oswiadczył, że szyjka macicy cofnięta (miałam 2 cm rozwarcia!) ale poza tym wszystko gotowe do porodu i lada moment powinien nastąpić. No cóż CZEKAMY (ulubione slowko dr)Nastepnego dnia USG i niespodzianka - dziecko ułozone miednicowo i decyzja o cesarce.
Nastepnego dnia (tz 3.12) był obchód ordynatora oddziału. Oświadczył mi, że może dziś cesarka, ale jak się później okazało był nawał porodów i przełożyli na piątek. Cała chodziłam nerwowa.
W piątek przed 9 zabrali mnie na blok porodowy (T zdążył na ostatnią chwile, żeby mi buziaka dać). Na bloku zneczulenie od baaardzo fajnej pani anestezjolog była coś troszkę strasza ode mnie

) I komentowała mi postęp porodu

Jak mały zaczął płakać pierwsza podleciała do niego i oświaczyła mi, że go nie odda
Aluś dostal 10 punktów, waga 3750 g i dł 58 cm
Potem mi go dali na chwilę do policzka, pocalowałam go po maleńkiej buzi i raczkach, a potem go zabrali.
Na oddziale ginekologicznym leżałam parę godzin (nie mogłam 12 h podnosić głowy). POtem trafiłam na połoznictwo, gdzie się mną zajmowali, a mały leżał na odziale noworodów kawalek dalej.
Dostalam 1 osobowy pokój dla matki z dzieckiem
Męczylam się ze wstaniem (strasznie bolało po cięciu); płakałam czasami z bólu, ale już następnego dnia było lepiej. Wypisana zostałam w Mikołajki (3 dni po porodzie!), bo miejsc brakowało w szpiatlu - tyle porodów odebrali w ciągu weekendu.
Pobyt w szpitalu nie wspominam najlepiej - położne nie pokazały jak mały ma ssać pierś i z racji tego mam popekane brodawki, a Aluś strasznie spadł na wadze. [Teraz jest małym łakomczuchem]
No i brak odwiedzin dolował, bo zamiast pomocy ze strony rodziny mogłam liczyć tylko na siebie i ewentualnie na położną czasami (zależy jaka zmiana była)
Ale szczęśliwie wróciliśmy do domu, mały umie już ssać i jest zdrowy jak narazie NA USG tylko w szpitalu wykryto u niego dokomorowy niurazowy krwotok stopnia 1. Brzmi groxnie, ale to nic poważnego! Zniknie...
Badali go tez pod katem GBSa ale nie zaraził się na szczęscie!
Chcialam rodzić naturalnie, ale było jak było i teraz liczy się Aluś
Ps. Gawiński jest fanem rocka

Po cc przyszedł w luźnej koszulce nieznango mi zespołu, żeby pomóc przenieść mnie na łóżko

