Veronika nieźle z tym babsztylem. Ja też jestem jedzą jak ktoś mi podpadnie.
Już jedna na studiach mi podpadla bo "ja przecież w domu siedzę to mogę większość rzeczy na projekt zrobić. Ona pracuje do 16 i nie ma czasu" jak się wkurwilam. I jej mówię ze to tak nie wygląda ze ja 7-20.30 jestem zajęta dzieckiem i nie ma opcji zaczynania projektu i co 3 min się odrywać.
I jak się okazało nie przetlumaczylam debilce bo każda miała zrobić swoją cześć do 6.01 a ja miałam to ładnie złożyć itd (miałam się tym zająć w niedzielę) a ta pisze ze ona tego jeszcze nie ma ze wyślę jutro. Napisałam no ok. Ale z myślą ze jutro to ze jutro rano a Debilka wysyła to 21 w niedzielę, napisane odręcznie na kartce. Ja napisałam ze jaja sobie robi? A ona ze jej się komp zepsuł. Serio? Miała cały grudzień i 6 dni stycznia a ona to robiła w niedzielę dopiero. A mówiłam ze ja w tygodniu do tego nie przysiade że mogę 9.01 a potem dopiero za tydzień. Ale muszę się pouczyć na kolokwium i sesje. A ta do mnie "dlaczego przecież siedzisz w domu, nie zrobisz tego jutro?" Pierwszy i ostatni raz z tą cebulą, grazynka od siedmiu boleści, debilka jestem w grupie projektowej. -.-