Ja tam się cieszę,że moje dziecko grzeczne. Foxy a ty myslisz,że to zawsze tak kolorowo? Czasami jak sama jestem w domu a Leon śpi to wyje jak pojebana. I mówię sobie, że co że mnie za matka, żona itp itd. A ja wam nie mówiłam,że miałam nie za wesołe dzieciństwo bo moja matka nas zostawiła i wyjechała za granicę. Potem Julia (miałam 17 lat) i małżeństwo z M. I to wszystko się odbiło na mojej psychice. Dzięki mojej babci, skończyłam szkołę, zdałam maturę bo zajmowała się Julią. Mój były miał jedną próbę samobójczą i od tego czasu coś się ze mną porobiło. Potem on wyjechał za granicę, ja byłam z Julią u babci, dokończyłam szkołę i też wyjechałam do niego. A chciałam iść na studia ale wolałam małżeństwo ratować. Potem zaczęły się schody. Szymon to było takie pojednanie/pogodzenie jak kto woli. Ale on był drącym się dzieckiem przez kolki. No i znowu deprecha. Jak poszedł do przedszkola poszłam do pracy u było ok. Ale potem znowu,koleżki,picie itd. Björna już znałam bo Julia była jego pacjentką. Wygadałam mu się kiedyś przy okazji,to pomogło i potem to już on pomógł i wgl. Jak ja mu opowiedziałam o swoim życiu to on potem też o swoim i też nie miał za wesoło bo jego rodzice ich tylko bili a nie zostawili. Też miał stany depresyjne i wiecie co? Dlatego on jest teraz terapeutą. Jak ktoś przeszedł takie dzieciństwo i tak jak on teraz jest terapeutą to i tak wszystko zostaje. I on jest taki,że innym potrafi pomóc a sam sobie nie! Wydaje mi się,że chyba każdy terapeuta ma coś za sobą. Dlatego ja też się zdecydowałam studiować ergoterapię. A czy psychoterapię też nie wiem ale trochę jej tam w ergo jest. Tak jak on typowym psychoterapeutą nie chcę być :/ jakoś mnie to przeraża. Boję się,że jak przyszedłby pacjent z problemem to ja bym to potem przelewała na stosunki rodzinne a tego nie chce. Wydaje mi się,że on czasami też tak robi i to nie jest za fajne. Dlatego u nas tyle nie porozumień :/