shingle
I.2004 / II.2010
Najeli ale u mnie jest wieczny burdel
Lolek rozwali swoje zabawki ( to jest małe piwo) i mój pies (alergik na życie) który non stop gubi tonę kudłów na godzinę i wszystko lata po całym mieszkaniu i w tym momencie ma się ochotę strzelić sobie w łeb.
Psa nie oddam ale powiem Wam że nigdy więcej nie wezmę Goldena - skaranie boskie. Wiecznie trzeba latać do weterynarza po jakieś maści albo antybiotyki. Cudowanie z karmą żeby było jak najlepiej, ale ja już mam dość...
W każdym razie jak sprzątnę to po godzinie, góra dwóch znowu będzie syf więc nie będę się miała czasu nacieszyć porządkiem....
Lolek rozwali swoje zabawki ( to jest małe piwo) i mój pies (alergik na życie) który non stop gubi tonę kudłów na godzinę i wszystko lata po całym mieszkaniu i w tym momencie ma się ochotę strzelić sobie w łeb. Psa nie oddam ale powiem Wam że nigdy więcej nie wezmę Goldena - skaranie boskie. Wiecznie trzeba latać do weterynarza po jakieś maści albo antybiotyki. Cudowanie z karmą żeby było jak najlepiej, ale ja już mam dość...
W każdym razie jak sprzątnę to po godzinie, góra dwóch znowu będzie syf więc nie będę się miała czasu nacieszyć porządkiem....


tzn są w akwarium jakimś czy cuś? 
