Hej Wam ,
no to moge sie wpisac do klubu PORODOODPORNYCH , jak widzicie jeszcze tu jestem a w piatek 10 marca minal moj termin a tu nic........................ dzisiaj bylam u gina (chociaz na czwartek mam wywolywanie) wiec bez zmian , nie ma rozwarcia i nic sie nie dzieje , na dodatek musialam sie sama zawiezc

(jak zwykle) bo wszyscy w pracy).
W dodatku lekarz mnie zapytal kto bedzie ze mna wiec mowie ze maz i kazal uprzedzic meza ze to moze potrwac od 6 godzin do 3dni!!! No to mnie pocieszyl. :-[
Dziewczyny juz zaczynam sie bac nawet nie porodu, tylko schizy mnie nachoda ze nie poradze sobie z tym karmieniem i cala ta karuzela jak mala bedzie z nami. Mam nadzieje ze to jakas koncowka ciazowych hustawek i jak zobacze mala to przejda mi watpliwosci.
To czekanie jest najgorsze.

Pozdrawiam wszystkie mamusie i prawdopodobnie do zobaczenia PO.
No chyba ze ktoras z Was mnie uprzedzi , bedzie mi milo pogratulowac.
Papa