Dziś znowu jestem w domku, Marcin mnie wysłał z moją mamą, żebym, się wyspała i mam przyjść dopiero rano... Ne wiem czy dam radę... Chociaż dzisiejszej nocy Filipek spał ładnie całą noc, już spokojniej niż wczoraj, ale nie obudził się jak wczoraj właśnie, w dzień był wesolutki, grzeczny - to mnie przekonuje, żebym faktycznie została i odpoczęła. Tymbardziej, że jutro na noc byłabym z nim sama, bo Marcin w poniedziałek musi iść do pracy w związku z końcem roku no i on by wtedy spał w domku, żeby się wyspać. Dziś w nocy do 2 spałam ja, Marcin czuwał a potem ja czuwałam a Marcin próbwal spać. No ale efekt tego byl taki, że prawie na każdy ruch Filipka podrywaliśmy się oboje... Ale mam o tle dobrze, że Marcin zajmue się Filipkiem tyle co ja, a nawet możnaby powiedzieć, że czasem więcej ze względu na moją szkołę, więc mogę być pewna, że Filipkowi będzie dobrze, w sumie to za 2 godzinki i tak zaśnie...I już wiem, że w szpitalu będziemy do momentu aż Filipek sam zrobi siusiu po zdjęciu cewnika, czyli do świat... Myślę, ze może w czwartek cewnik zdejmą, jako, że będzie tydzień po zabiegu, jeśli oczywiście siusiaczek będzie wyglądał dobrze, no i oby szybko Filipek siusiu zrobił

A potem tylko wara przez najbliższe dwa tygodnie, żeby nie ujawiniły się żadne komplikacje....