A w jakie strony konkretnie??

Co do tej zmiany daty narodzin... Hmmm... Jako Katoliczka nie wierzę w reinkarnację. Jednak jest tu pewna nieścisłość. Bo jeżeli nieochrzczone dusze nie mogą trafić do nieba, a dziecko m duszę już w momencie narodzin, to co? Jest potępione? Mi to wyjaśnił mój serdeczny przyjaciel - ksiądz. Chrzest jest tylko symbolem. Możemy sami ochrzcić dziecko bez interwencji księdza czy Kościoła. Wypowiada się regułkę "Ja Ciebie chrzczę w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego i nadaję Ci imię.........." i koniec. Dziecko jest ochrzczone. Zwykłą wodą. Ale w przypadku takim, kiedy dziecko nie miało okazji być "zmoczone", wystarczy sama chęć rodziców, by ich Aniołek był ochrzczony. Poronione płody nie są oddawane rodzicom po zabiegach. Pamiętam, jak znajoma musiała się nagimnastykować, by oddali jej ciało dziecka, kiedy poroniła. W zasadzie to jeszcze nie ciało... Ale oddali. I kolejna przeszkoda, nie można pochować płodu. Na szczęście ktoś pomyślał i dla takich Aniołków "założył" osobny, wspólny grób. I tam pochowana była dziecinka znajomej.
Ja mam coś takiego, że intuicyjnie czuję, co się stanie. Moja przyjaciółka nazywa mnie jasnowidzem

Ja wiedziałam, że Maks będzie Maksem, pomimo tego, że lekarz wyraźnie widział dziewczynkę. I od początku wiedziałam, że moje drugie dziecko było dziewczynką. Ale nie udało się jej dotrwać do narodzin... Potem był Aluś. No i gdzie ta moja kruszynka? No, ale może jeszcze zdecyduje się wrócić...
Dobra, już skończę, bo znowu wpadnę w deprechę...
