nagini Oksytocyna tylko pobudzi akcję skurczową. Generalnie przez całą ciążę (chyba) gromadzi Ci się w organizmie oksytocyna. Przy porodzie masz jej najwięcej i to dzięki niej macica się kurczy. Kiedy masz termin na dzień X, to przed i po nim te dwa tygodnie to jeszcze jest norma, bo to jest ta "granica błędu". Ale generalnie lepiej, jeżeli dzidzia urodzi się w tym dniu X lub jak najbliżej niego. Wtedy jest najbezpieczniej. Jak chodziłam po porodówce z Maksiem, jak już miałam skurcze, to razem ze mną chodziła kobitka, która już swoje czwarte dziecko rodziła. Miała termin na ten dzień właśnie. Kroplówka nic nie dała tego dnia, ale dwa dni później widziałam ją na położniczym. Okazało się, że dwa dni po terminie urodziła już z zielonymi wodami i dzidzia miała małe trudności w oddychaniu. A z kolei inna, też spotkałam ją na PC jak byłam w ciąży z Maksiem, to nie mogła urodzić i już. Łaziła z kroplówkami przez 3 tygodnie i nic. W końcu zrobili jej cesarkę w prawie 4 tygodnie po terminie. I nic. Dzidzia zdrowa, wody czyste itd. Czasami warto. A dziewczyna, z którą leżałam na PC, to w pewnym momencie po badaniu tętna dziecka została przewieziona szybko na cesarkę, bo się dziecko dusiło. Tak samo z siebie, że tak powiem. Także czasem warto być już pod okiem lekarza po terminie. A kroplówki się nie bój. Może i wkurzające to jest, ale w końcu to dla dobra dzidziusia.