Mój synek ma 7 tygodni i odkąd skończył 3 tygodnie codziennie o 18 zaczyna się płacz, który zawsze kończy się o 19.30. Pediatra twierdzi, że to nie kolki tylko mały potrzebuje odreagować po całym dniu i ja się z nim zgadzam, bo prócz płaczu nie ma żadnych innych typowych objawów dla kolki. Mam do was pytanie: czy wasze dzieci też tak miały i kiedy przestały płakać wieczorami? Dodam tylko że nie pisze tego jako mama którą już nie daje sobie rady. Podchodzę do tego na spokojnie, wiem że kiedyś minie, tylko ciekawość mnie zżera kiedy to nastąpi. Więc opowiadajcie moje miłe jak to było u was 