Nadzia,nie wiem jak Tobie,ale mi teraz jest latwiej bez awantur mojego Łukasza,bez jego fochow i probie wmowienia mi,ze to JA wlasnie zrabalam nam zycie! Hahaha poprostu!

Jakis czas temu odezwal sie do mnie po miesiecznym milczeniu i tylko mnie tym wkurzyl... Ale cale szczescie juz mi przeszlo i tylko sie smieje z jego marnego losu.

Acha,a teraz znow milczy juz chyba ze 2 tygodnie.

Najlepiej,ze bylismy ze soba 2 lata,a po 9 miesiacach mi sie oswiadczyl... No coz,chyba,jednak nie potrafilby byc ze mna "na dobre i na zle",jak to obiecywal.

Ale,jak to mowi powiedzonko: "Kto wiele obiecuje,ten malo daje".
