Rzadko się tu udzielam, ale uwielbiam szpiegować ten dział, czytać o postępach w rozwoju maluszków i naszym delikatnym szpiegowaniu, kogo brzuszek skrywa.
Dziś mnie dopadła nieplanowana wizyta u lekarza (na prawdę uwielbiam to, że mogę nagle z dnia na dzień, godziny na godzinę podskoczyć do Pani doktor i upewnić się, że jest ok). Pojawiły się u mnie brązowe upławy, więc stwierdziliśmy z mężem, że lepiej to sprawdzić.
Źródła nie udało się ustalić, ale (po tygodniowej przerwie) wracam na luteinę.
Z bobasem wszystko w porządku, mierzy już 9,3 mm (14t4d). Rączki ma, nóżki ma, serduszko z czterema komorami też jest i... najprawdopodobniej (na dzień dzisiejszy) zdaniem Pani doktor - CHŁOPAK! (Mąż pęka wręcz z radości).
Teraz się śmiejemy do znajomych (i rodziny), żeby trzymali kciuki, co by siusiak nie odpadł ;-).
(Zdjęcie dokleję później)