Doggi dlatego nigdy do niej nie dzwoniłam, tylko jak już (i to naprawdę kilka razy) wysyłałam smsa i to było w godzinach pracy, ok. 14, jakby nie odpisała to trudno, a pisałam teraz dlatego, że ona sama mi te badania w piątek zleciła więc byłam pewna, że chce dostać te wyniki... Poza tym jak pierwszy raz do niej pisałam ws. tej krwi w moczu to zasugerowałam, czy może po prostu mam pojechać na SOR a ona , że nie i zaczęła mi mówić co mam zrobić - czyli sama się zaangażowała a teraz ma pretensje, że jej wysyłam smsy z wynikami :-( Dla mnie byłoby nawet wygodniej pojechać na ten SOR, bo tak za każde zlecone badanie musiałam płacić, bo to prywatnie. Poza tym zawsze jak do niej pisałam to miałam pewien dyskomfort, bo nie lubię się tak narzucać lekarzom. Jedno jest pewne, że teraz już w życiu do niej nie napiszę, jak coś się będzie działo jadę do szpitala i koniec.
jeżyk no nie może mnie zostawić bo żaden lekarz tego nie ogarnie, myślę, że moje dziecko właśnie dzięki jej postępowaniu i mądrym decyzjom żyje i dobrze się rozwija. Biorę sterydy, heparynę, aspirynę, tarczycowe, na bieżąco wysyła mnie na badania i jak trzeba modyfikuje dawki, jest naprawdę dobra w tym co robi, gdzie ja bym teraz znalazła takiego lekarza?> Stąd ten lęk. A poznałaś mnie już i wiesz, że ja takie sytuacje mocno przeżywam niestety
Unita sama jestem ciekawa jak będzie wyglądała wizyta...Co do diety to nie do pozazdroszczenia, ale dasz radę, w końcu już zdecydowanie bliżej niż dalej do końca
Mimo wszystko emocje już opadają i myślę, że jakoś to się poukłada.