A my dopiero wprowadzamy żółtko i jak narazie jest ok. Powolutku jakoś to się da z naszą alergią. Kiedys kupiłam mielone z indyka i mu nagotowałam klopsików-trochę uromaicenia. A jak MAteusz się dorwie do mojego talerza, to paluszkiem wskazującym dotyka poszczególnych składników i do buźki. A jak mu coś w dotyku nie pasuje to nawet nie posmakuje. Kiedyś dalam mu pogrzebać w cukrze, był zadowolony, wszystko się kleiło. A teraz już nie włoży palucha do cukierniczki.