Witam. Mam tygodniową córeczkę, ledwo daje sobie z nią radę. To moje pierwsze dziecko. Mieszkam z chłopakiem, który pracuje od godziny 16 do 4 rano. Większość czasu jestem sama z małą. Jestem cały czas spięta, zestresowana, nogi mam jak z waty, prawie cały czas płaczę. Nie mam nawet czasu na 5 minutowy prysznic. Brak mi osoby, która zna się na niemowlętach i zawsze będzie mogła mi pomóc. Myślałam by wrócić do rodziców, do mojej rodzinnej miejscowości i zostać do końca zimy. Tam zawsze będzie moja mama (mieszka dość daleko ode mnie i nie może zbyt często przyjeżdżać ) , która mi pomoze i kuzynki, które mają swoje dzieci i również zawsze chętnie mi pomogą, coś podpowiedzą. Myślicie, że to dobry pomysł? Chłopak prawie w ogole mi przy małej nie pomaga...Czasami tylko ponosi małą, ale tylko chwileczkę. Wraca z pracy, odsypia, wstaje o 15 i znów idzie do pracy. Nie mam mu tego za złe, bo utrzymuje nas wszystkich. Na prawdę nie mam już sił, ostatnio córka ulała mleczko, a ja nie wiedziałam co się dzieje, strasznie się przestraszyłam Proszę o pomoc, czy powinnam na zimę wrócić do domu rodzinnego?