Nie, chodziłam do lekarki prywatnie, ale ona nie pracuje w żadnym szpitalu, także przyszłam tam rodzić jako kompletnie obca kobieta.
Może zmieniły się położne? Ja finalnie rodziłam z taką młodą położną o imieniu Róża i była super, wszystko tłumaczyła, pytała mnie o zdanie, w tylu pozycjach próbowała mi pomóc ze studentką, a potem jeszcze z koleżankami, że czułam, że zależy im na tym, żeby udało się urodzić bez ingerencji, więc nie miałam potem żalu o nacięcie krocza na sam koniec
Proponowały mi też aromaterapię (miały swoje olejki), nawet nam przygotowały tablicę podświetlaną z napisem ,,Czekamy na ....." z imieniem córki. Pytanie też jakie się ma oczekiwanie od porodu, pierwsza faza może trwać długo, ja akurat byłam przygotowana jak ćwiczyć samemu, więc sami z mężem byliśmy w boksie, a położne przychodziły co jakiś czas zajrzeć tylko, dopiero w tej aktywnej fazie były przy mnie cały czas