Zacznę od tego, że serdecznie pogratuluję Smile ciąży, trzeciego dzidziusia!!!!

)))
Niezmiernie się również cieszę, że z małym Franusiem już wszystko dobrze, cudownie!

))
Co do szpitala to ja pierwsze dziecko prawie 9 lat temu rodziłam w Trzebnicy i nie wiem czy cos się do tego czasu zmieniło, mam nadzieję bo była porażka. Pieniadze za poród rodzinny zostały od razu pobrane a męża odesłali do domu. Więc ja sama, zamiast w tym opłaconym pokoju rodzić z mężem rodziłam SAMA w sali przedporodowej. Byłam sama jako rodząca więc dwie położne piły sobie kawkę w swojej klitce i tylko na moje ledwo wyduszone pomocy czy cos w tym stylu przyszła zaglądała pod koszulę i szła z powrotem. Za nic nie pozwalały mi wstać z łóżka, miałam leżeć!!! bo jak twierdziły mam jeszcze czas ale w końcu sama z bólu zaczęłam chodzić po scianach błagając o badanie bo czułam, że już nie dam rady wtedy łaskawie mnie wzięła mówiąc wyniośle żebym nie jęczała bo to przecież poród i musi boleć....jak mnie zbadała to na sygnale kazała dzwonic po męża bo może nie zdążyć!!! a mnie wzięła w końcu do opłaconego porodu po to tylko żeby odeszły mi tam wody - na tyle się mój pobyt tam zakończył. Mąż dojechał jak już parłam syna na łóżku. Także koszmar i tragedia. Teraz z tym doświadczeniem i swiadomością i wyżartością w zyciu bym na cos takiego nie pozwoliła, to był koszmar i tyle. Na noworodkach tez nikogo mile nie wspominam. Dziecko pogryzło mi piersi do krwi że karmić go bezpośrednio nie mogłam, miałam depresje ciagle płakałam i nikt mi nie pomógł!!! W zyciu choćby mi płacili za poród tam to bym nie rodziła a wówczas szpital ten jako jeden z nielicznych miał certyfikat Rodzić po ludzki....tiaaaa do tej pory mnie trzepie jak pomyślę!!!!
Dwa kolejne bobaski rodziłam na Chałbińskiego i dla mnie to był strzal w 10. drugi poród miałam filmowy bo express od pierwszych bóli po godzinie mała już była na świecie do szpitala przyjechałam z główka między nogami

)) cały szpital postawiłam raniutko na nogi zaraz po Świetach 27 grudnia hehe rodziłam w swoich ciuchach bo już mnie nie zdazyli przebrać a zgode na poród w tym szpitalu podpisywałam...po porodzie ;ppp
hehe. Poród cudo, pobyt też. doradczynie laktacyjne zawsze z pomocą były można było z nimi gadać ile się chciało oielęgniarki do rany przyłóż.....także szybko zachciało mi się jeszcze raz

))) Miałam nadzieję na powtórkę sprzed dwóch lat w tym samym szpitalu oczywiście....ale niby miało być pięknie ale nie do końca tak było.... Można powiedzieć że żyjemy z maluszkiem tylko dzięki przytomności i fachowości tamtejszych lekarzy!!!!!!!! Pojechalam z bólami co prawda nie jakimiś mega jak poprzednio i 2 tyg przed terminem ale woleliśmy dmuchać na zimne bo lekarz straszył że tym razem to mogę urodzić śpiąc w sypialni snem kamienny po tym ostatnim expresie. Więc pojechaliśmy. Po rutynowym badaniu ręcznym położnej i lekarza stwirdzono 6,7 cm rozwarcia więc połozna stwierdziła że zaraz będzie dzidzia a ja hepi bo przecież wcale mnie mocno nie bolało! ;p P. Łukasz - chętnie przytoczyłabym nazwisko ale nie znam, młody lekarz patrząc na mnie i na mój brzuch stwierdził że zrobi mi USG tak dla pewności. Nie wiem co go tknęło - jakaś ręka Boska bo inaczej wytłumaczyć się tego nie da...podczas badania zaczęły z jego ust lecieć wszelkie k.... i ja pier....więc w szoku byłam ale był tak przejęty że i na mnie warczał bo nie wiedział sam co widzi!!!! Pytał czy dziecko zdrowe było czy narządy wszystkie w środku itp. no to mi wszelakie bóle które już trochę mocniejsze i krzyżowe były - przeszły całkowiecie z nerwów!!!! Poleciał po innego lekarza i dwóch tym razem klęło i mało z siebie nie wyszło w końcu jeden z nich poleciał po jakiegoś profesora, (dziadek z brodą o lasce) i we trzech twierdzili ze czegoś takiego jeszcze nie widzieli!!! No czujecie bazę i widzicie mnie w tym wszystkim???!!!! mało tam zawału nie dostałam

((( stwierdzili że cc na cito bo podejrzewali że to może być cos od dziecka nie tak bądź z łożyskiem, sami nie wiedzieli. Mąz mówił że przebierali się w locie mało nóg nie pogubili, ja badań nawet ostatnich nie miałam bo nie zdążyłam odebrać ale zrobione miałam. wszyscy trzej mnie cięli plus cała asysta neonatologów, ratowników i położnych ://// ale wyciągnełi zdrowego pięknego mojego synka z czym sami w szoku byli co zobaczyli jak mnie pocieli ponieważ miałam ogromny kawał łożysca całkowicie odewany od ścian macicy i duże krwaienie wew. co jak stwierdzili była walka o życia na sekudy i cud że dziecko zdrowe się urodziło w pięknej kondycji z max liczba punktów!!!! Na oddziale potem każdy wiedział kto ja jestem, ta co uciekła spod łopaty.... masakra jednym słowem. Lekarze przychodzili później do mnie jak po cc leżałam i pytali co mnie skłoniło że przyjechałam??? że to jakiś Anioł Stróż nad nami czuwał, a ja się pytam co skłoniło tego młodego lekarza do zrobienia mi USG???? Chyba do końca życia będę mu za to dziękować bo gdyby nie to,,,,,,
Sory za elaborat ale w końcu kiedyś musiałam o tym 'wspomnieć' należy się szpitalowi i lekarzom. Opieka znów była wspaniała, pomoc w każdym względzie na nawet bodajże p. Basia - salowa miała swgo rodzaju swój urok hehe w swojej zgryźliwości ;pppp
Jak rodzić to tylko na Chałbińskiego!!!!!!