hej!
Jesteśmy po 2godzinnym spacerze. Mała śpi.
Jeśli chodzi o karmienie piersią, to sama się dziwię, że karmię. Byłam pewna w szpitalu, że przez te stresy, brak apetytu, brak mozliwości karmienia pokarm zaniknie, ale na szczęście się udało. Najpierw odciągałam pokarm laktatorem - męczyłam się strasznie, odciągałam przez godzinę ok. 40ml, potem 80ml co 2, 3 godziny. Potem już karmiłam małą sama i do tej pory udaje mi się karmić ją tylko moim mlekiem. I tfu tfu (żeby nie zapeszyć) mam go naprawdę dużo, jak dłużej nie karmię, to mam wrażenie, ze mi piersi eksplodują i leje się mleko, eh
Mam pytanie, odnośnie snu dziecka. W szpitalu kazali mi budzić małą co 3, max 4 godziny i karmić. Czytałam gdzieś, że jeśli dziecko przybiera na wadze to nie jest to konieczne, ważne tylko, żeby dziecko nie spało dłużej niż 6, 8 godzin, bo może się odwodnić. Mojej czasami zdarza się pospać dłużej i wtedy nie wiem, czy ją wybudzać? Nie mam jakoś sumienia. Mam wrażenie, że gdyby była głodna, to by sobie sama krzywdy nie dała zrobić, ale może się mylę?