Sorki, że tak zmienię temat, i chociaż bardzo mi przykro z powodu Skrzata, to chciałabym Was o coś zapytać.
Od kilku dni Max robi w dzień straszne teatry.... to znaczy czasami to tak płacze kilka razy pod rząd, że niestety ręce mi opadają i żeby się uspokoić muszę go na chwilę zostawić płaczącego.
(robię wszystko co mogę, smaruję dziąsła na wypadek gdyby to były zęby, zmieniam pieluchę, daję jeść, pić i tak dalej i tak dalej, nawet myślałam, że coś go boli i byliśmy u lekarza, nic nie stwierdził mimo to dałam paracetamol, kładę go spać....)
Czy zdarza Wam się zostawić dziecko na jakiś czas kiedy płacze? Normalnie czuję się jak jakiś potwór ale nie wiem, chwilami to mnie ten płacz już tak denerwuje a przecież nie będę wrzeszczeć na takie dziecko.... po prostu muszę wyjść i dopiero jak jestem spokojna wracam do Małego.