reklama

wrzesień 2011

Boziu dziewczyny do mnie na powrót wracają wymioty!!! Ja już nie mam na to siły..dopiero co żołądek zaczął odpoczywać po tych wszystkich przebojach z początkowych dwóch miesięcy i teraz znowu wracają...
Dzisiaj zjadłam małe śniadanie, już je "oddałam" - teraz zrobiłam sobie słabiutką herbatę miętową - może coś pomoże na żołądek, bo mi wywraca na wszystkie strony... - sorry, że zaśmiecam Wam dzień moimi przebojami, ale przynajmniej mogę się wyżalić..
 
reklama
Boziu dziewczyny do mnie na powrót wracają wymioty!!! Ja już nie mam na to siły..dopiero co żołądek zaczął odpoczywać po tych wszystkich przebojach z początkowych dwóch miesięcy i teraz znowu wracają...
Dzisiaj zjadłam małe śniadanie, już je "oddałam" - teraz zrobiłam sobie słabiutką herbatę miętową - może coś pomoże na żołądek, bo mi wywraca na wszystkie strony... - sorry, że zaśmiecam Wam dzień moimi przebojami, ale przynajmniej mogę się wyżalić..
To faktycznie wspolczuje. Mnie czasami jeszcze lapia takie lekkie nudnosci ale na szczescie trwa to moze minutke i przechodzi.
A zal sie zal, w koncu po to tu wszystkie jestesmy :-) Kto Cie lepiej zrozumie niz kobieta w ciazy, ktora wlasnie przechodzi albo przeszla to samo :-D
 
Witam pochmurnym popołudniem:-)

Chyba dzisiaj lewą nogą wstałam jakaś taka rozdrażniona jestem i jak ja to mówię
"maruda mi się włączyła" ale jak tu samej sobie marudzić:-p, mam nadzieję że mi przejdzie za nim T. wróci z pracy inaczej będzie biedny.

Ja do brzuszka też czasem coś zagadam, T. wieczorem przystawia uszko do brzusia pyta się jak jej/jemu minął dzionek i czy mamusia była grzeczna i nasłu****e:-p Muzyki nie puszczam , może jak dzidziol da o sobie znać to wtedy ... pomyślę nad repertuarem.

bluetooth: ja z kolei czytałam że powinno się unikać spania na prawym boku bo macica uciska aortę, widzę że pozostaje nam lewy boczek:-p

aniawos: jak będę się wybierać w rodzinne strony to dam znać :-)

motylla :udanej wizyty i powodzenia !!

sylwia: masz racje, trzeba sie wziasc w garsc !! tym bardziej ze malenstwa zaczynaja odczuwac nasze samopoczucie, wiec trzeba nam sie wiecej usmiechac :-D

Ola: wspolczuje !!

Sorki za brak polskich znakow ale cos nacisnelam na klawiaturze i zniknely:-pmusze rozszyfrowac co narobilam.

Lecę coś przekąsić bo chyba jesteśmy głodni:-p
 
Jeśli to nie jest trudny temat dla Ciebie to opowiedz nam coś więcej o tym wydarzeniu.

Cala ciaza przebiegala ksiazkowo no moze poza mdlosciami ktore meczyly od poczatku do samego konca
unhappy.gif
. Pierwsza polowe ciazy czulam sie w miare dobrze, zrobili polowkowe usg tez wszystko bylo ok. Po 20tyg zaczelo mnie pobolewac w pachwinach ze ledwo co chodzilam no ale wiadomo to nic stracznego a ze tutaj twierdza ze ciaza to nie choroba to ciezko isc na zwolnienie. Od stycznia/lutego lekarz wypisal zwolnienie na 50%, pozniej na 75% az w koncu bylam calkowicie na zwolnieniu. W miedzy czasie brzusio sobie rosl i sie bawilismy w pukanie. Ukladam sobie w glowie jak bede rodzic (chcialam naturalnie bez znieczulenia) i jak to bedzie jak synus juz z nami bedzie. W 33tyg bylam u poloznej na badaniu i wszystko bylo w jak najlepszym porzadku umowilam sie na nastepna wizyte za 2 tygodnie i czekalam, pierwszy tydzien zlecial jak zawsze maly kopal superowo w drugim tygodniu maly zrobil sie spokojniejszy i wydawalo mi sie ze brzuch mi troche zmalal. W koncu poszlam z mezem na umowiona wizyte na 11.30 okazalo sie za moja polozna jest chora i przyjmie mnie inna. Zaczela mnie badac posluchalismy serducha wszystko ok, pozniej zmierzyla brzuch i okazalo sie ze zmniejszyl sie dosyc duzo. Opowiedzialam do tego ze maly juz nie odpowiada jak zawsze i nic nie pomaga zeby byl bardzo aktywny (jadlam slodkie, pilam super zimna wode czy gazowane i nic). Moja klinika lezy w szpitalu takze wszystko jest pod reka. No i zaczelo sie wyslala mnie na KTG okolo 12.30 zaczelo sie badanie, dali przycisk do reki i powiedzieli ze jak bede czula ruchy zeby nacisnac-podczas 20minut nie nacisnelam ani razu. Przyszla pani doktor i poinformowala ze chyba bedzie casarka ale jeszcze zrobimy USG. Przeszlismy na to badanie babeczki ktore je wykonywaly tylko szeptaly cos do siebie i nam nic nie mowily (chyba nie chcialy zebym spanikowala). Wrocilam do pokoju gdzie robili KTG i znow przyszla pani doktor z wiadomoscia ze w tej chwili jedziemy na ciecie ze dziecko musi natychmiast byc na swiecie. Od tego momentu mialam metlik w glowie biegiem wiezli mnie na sale operacyjna, pielegniarki i moj maz zdejmowali ze mnie ubranie. Wszystko dzialo sie super szybko. Zostalam uspiona do operacji. Obudzilam sie okolo 15.00 totalnie zakrecona, nie wiedzialam nic. Pozniej przyszedl moj maz ze zdjeciami i powiedzial ze mamy slicznego zdrowega synka (10 aprag). Maly urodzil sie o 13.56 1880g i 44cm. Po 17.00 zawiezli mnie na neonatal gdzie pierwszy raz zabaczylam moje cudo. Lezal na specjalnej sali gdzie byl pod okiem pielegniarek i lekarzy a my dostalismy na tym oddziale pokoj zeby byc blisko niego. Co trzy godziny chodzilismy do niego na zmiane pieluszki, karmienie i przytulanie. Po okolo tygodniu dostalismy malego do pokoju i wszystko robilismy sami a pielegniarki przychodzily tylko jak potrzebowaly zrobic jakies badania. Po trzech ciezkich tygodniach wyszlismy do domku. Christian jest silnym zdrowym chlopcem i wszystko jest ok
biggrin.gif

Dlugo pytalismy w szpitalu dlaczego tak wyszlo ale zaden lekarz nie mial odpowiedzi. Po prostu w pewnym momencie ciazy pokarm przestal dochodzic do malego i dlatego byl taki maluski i wody bylo bardzo malo.

Uff ale sie rozpisalam... Mam nadzieje ze nie jest to napisane zbyt chaotycznie ale do dzis kiedy mysle o tym wszystkim to przezywam to bardzo.
 
Ja o tej aorcie tez kiedyś czytałam..przypomniałyście mi. Ja ogólnie spię na boku, ale różnie i na prawym i na lewym. Na razie mi to jakoś nie przeszkadza, ale w 1-szej ciązy pod koniec męczyło mnie spanie..baaaardzo..miałam już dosyć spania na boku i to lewym. Wszystko mnie bolało..

Dziewczyny pogoda rzeczywiscie ponura, pewnie stąd te nasze złe nastroje.
ola współczuję..ja już się super czuję, oprócz tego że mi coraz ciężej..
bluetooth jejku straszna tragedia..
wiem, ze każda strata jest smutna, ale ja jakoś inaczej do tego podeszłam..jeśli można tak powiedzieć, to dobrze że moja druga ciąża skończyła sie w 8 tyg a nie w 18 tyg.-jak teraz albo w 28 tyg. Myślę, ze wtedy jest to dużo większa tragedia. Tłumaczyłam sobie moją stratę bardzo racjonalnie i się udało. Tym bardziej, ze w szpitalu leżałam z dziewczyną ,która straciła w 18 tyg, musiała sama urodzić..widziała..skupiłam się na jej smutku, odpychając od siebie moją stratę..
dobra koniec smutasów...
Biore się za pracę.
Baschy dobrze, ze wszystko się dobrze skończyło:-) to najważniejsze..
 
Ostatnia edycja:
Bachsy bylas dzielna! Jak dobrze ze wszystko ok!
Dziewczyny temat poronien jest okropnie trudny, szczegolnie kiedy pod sercem nosi sie dzidziusia, ktoregosie juz czuje, zna sie plec i wogole juz jest malym czlowieczkiem a nie zarodkiem... Ale musimy odpychac od siebie takie mysli.
 
Poronienie niestety nigdy nie jest łatwe czy w 10tyg.czy w 30 tyg. to zawsze jest dzidzia nie da sie tego zaomniec.Pamietajcie jednak ze osoba krøra strciła malenistwo i jest Wam bliska nie ma do Was pretesji(przynamniej ja tak miałam).Nawet najgoraszemu wrogowi nie zycze takich wrazeni.




W temacie uspakajania dziecka to niezapomnę jak jakis czas temu byłam w odwiedzinach u kuzyna męża, któremu urodziła się córeczka. Miała wtedy ok 5 miesięcy. Weszliśmy do pokoju, mała leżała w wózku i próbowali ją uspać. Obok wózka mieli włączoną elektroniczną nianię, która wydawała z siebie bardzo głośne odgłosy - takie jak nienastrojone radio. Młoda ponoć tylko przy tym zasypia, nie licząc włączonej suszarki czy odkurzacza. Uśmiałam się.

Moja cørka miała podobnie pralke mielismy taka ze chodziła jak odrzutowiec(chodzi o głosnosc):-Dz poczatku myslałam ze to bedzie problem a tu nic.Dziecko spało :tak:.
 
BachSY - dobrze że synuś cały i zdrowy!!!! czasem tak bywa że z niewyjaśnionych przyczyn trzeba przerwać ciążę wcześniej, może o prostu Twoje dziecko było już gotowe żeby wyjść z brzuszka... :)
 
Witam się i ja popołudniową porą.

Jestem właśnie po badanich, i co SYNUŚ mi rośnie :) tak bardzo chciałam córeczkę, a tu taki psikus, ale nic ważne że jest zdrowy, rośnie jak na drożdzach, wszysko jest ok.

Dziewczyny jak myślicie, mogę mieć wózek, ale bordowy, czy dla chłopca będzie ok?
 
reklama
mira1234 Gratuluję synusia niech zdrowo rośnie
myślę że bordowy wózek będzie ok!
wydaje mi się że kolor wózka jest obojętny czy dla dziewczynki czy dla chłopca, my np kupiliśmy czarny z białą lamówką
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry