Big Child-mój męż też ciągle coś wymyśla,jak nie jest w pracy,to musi gdzieś jechać,coś kupić,coś załatwić...też mam czasem wrażenie,że za mało czasu mi poświęca,bo ja bym chciała,żeby poza pracą,zajmował się tylko mną...a to nie tak.
Cierpimy na nadmiar wolnego czasu i to my same musimy się postarać go jakoś spożytkować...tyle,że ja chyba nie umiem...żyję w innym mieście z dala od rodziny; więc gotuję,sprzątam,chodzę do sklepu,czasem na spacer,siedzę w necie,jem,oglądam tv,śpię...atrakcyjne życie,wow...uwsteczniam się i tęsknię za dawnym życiem, z adrenaliną,zaangażowaniem i poczuciem pewności siebie...
pocieszeniem może być tylko to,że obecny tryb życia stwarza najlepsze warunki dla rozwoju naszych dzidziolków,nie obciąża nas.To potrwa jeszcze 3,4 miesiące i zaczną się jazdy,nieprzespane noce i zakręcenie na maxa...wszystko ma swoje plusy i jak nam źle,warto o nich pamiętać:-)