I mam taką nadzieję. Jak mąż wróci z pracy to przejadę się do swojego lekarza. Zobaczę co mi powie. W pierwszej ciąży żaden czop mi nie odchodził. Po prostu odeszły wody płodowe i wiedziałam, że się zaczęło. A może któraś się orientuje ile może to potrwać od odejścia tego czopu? Najchętniej urodziłabym po niedzieli. Mam nadzieję że Ulcia wytrzyma w brzuchu mamy.
Hello, melduję, że nie rodzę!