hej wrześniówki,
niech pomyślę co komu chciałam napisać od wczoraj
Rajo - ja tych grzybów nie jem

w ogóle nie przepadam za grzybami, chyba że w pierogach na Wigilię

albo usmażona sowa (kania) na chlebek, ale to juz sporadycznie, a w ciązy w ogóle. Za to zbierać kocham uwielbiam i w ogóle
alpine - brawo, obyś szybko wyleczyła te peknięcia i nacięcie i zdrówka dla Kruszynki
Emka - moja teściowa poi cały sezon piwkiem pelargonie co jakiś czas i faktycznie pięknie rosną, więc może i na storczyki zadziała. Ja nie dopuszczam żeby woda w storczyku stała i nigdy go "normalnie" nie podlewam. Wstawiam raz na tydz do miski z woda na godzinę, dwie i wwyciągam i dopiero jak ścieknie woda to do szklanej doniczki z wysokim dnem wstawiam ta plastikową ze storczykiem. Albo (któraś o tym pisała na forum już) wstawiłam go pod prysznic, zlałam woda i poczekałam az wyschnie.
Jak przekwitnie to ucinam nad 3, 4 węzełkiem od dołu te pędy i daję mu odpocząć tzn przez miesiąc nie podlewam w ogóle.

w ten sposób uratowałam już dwa storczyki, które znajomi chcieli wyrzucić bo w ogóle nie kwitły.
emalia - kciuki zaciśnięte bardzo mocno za szybki i jak najmniej bolesny poród &&&&
Amaliee - u mnie w szpitalu tez nie brali opłaty za ktg, ale byłam w sobotę, nie wiem może potraktowali jako nagłą sytuację i mój lekarz był na dyżurze. U niego przy gabinecie prywatnym mogę jechać na ktg (chyba dziś lub jutro pojadę) i płacę 20 zł. W tyg mówił, że można się umówić w poradni przyszpitalnej na ktg, ale tam nigdy jeszcze nie byłam.
justi123 - ja od wczoraj tez walczę z katarem i bierze mnie przeziębienie

a dopiero co miałam chore gardło i było 5 dni spokoju jakieś, ale teściowa się rozchorowała i nie myśli tylko złazi co chwilę do nas na dół i kaszle na prawo i lewo, dziś już jej zwróciłam uwagę ;/ rozumiem Cię, że chcesz być zdrowa do porodu, ja tez panicznie się boję przeziębienia bo już raz zaraziłam córeczkę jak się urodziła i skończyło się to dla nas pobytem w szpitalu z zapaleniem płuc pomimo karmienia piersią i rzekomej odporności noworodków po mleku mamy.
W ogóle muszę Wam napisać, że dawno nie byłam tak szczęśliwa jak wczoraj na tych grzybach, wciagnęłam taty koszulę flanelową roboczą on taka samą

do tego Wojtek, moja mama z Majusią - kazdy ze swoim wiaderkiem i za płot do lasu

cos cudownego, ten zapach, cisza, no i nie ukrywam, że miałam nadzieję, że chodzenie po tym mchu i patykach, zginanie się po grzybki cos jednak ruszą w kwestiach porodowych a tu nic
miałam przygode za to. Panicznie boje się pająków a w lesie milion krzyżaków między drzewami, jak na złość jeden wpadł mi za dekolt ! między piersi, a że sa one pokaźne to się gdzies tam zaplątał. Ja w płacz i histerię, Wojtek biegnie już w moją stronę, nie myśląc o innych potencjalnych grzybiarzach prawie zerwałam ten stanik z przodu i zamknęłam oczy, na szczęscie mój narzeczony mnie uratował przed bestią i jakoś go wygrzebał. Ale jak otworzyłam oczy to okazało się, że w tym szoku pocięłam sobie nożem rękę, na sczęście nie mocno.
To mi pająk ciśnienie podniósł.
a teraz śmigam do łóżka bo rozkłada mnie totalnie ;/
trzymajcie się dziewczynki
ps. tez chciałabym do kina ;///