Hej dziewczyny
Aniu przede wszystkim dziękuję za przekazanie wiadomości i troskę, miałam odpisać, ale w szpitalu tyle się działo.
Od wczoraj jesteśmy już w domku,
Czujemy się już dobrze, właściwie ja bo Wiktor zdrowiutki od początku. Już po 7h wstałam i poszłam pokazać mężowi synka więc to było moją motywacją

Przepraszam że nie nadrobię, czytałam kilka ostatnich stron bo stęskniłam się za Wami :*
Powiem wam że czuję się fizycznie dobrze, ale jeśli to możliwe to właśnie dopadł mnie baby blues

czuję jakbym miała sobie nie poradzić
Ładnie cycolimy, mimo że po 6 h od cc dopiero go przynieśli do karmienia.
Postaram się od jutra być na bieżąco.
Mam pytanie ile nosicie swoje smyki na ramieniu puki im się nie odbije? albo czy masujecie brzuszki w pozycji siedzącej, aby im się odbiło?
A jeśli chodzi o karmienie co max 3h aktualne cały czas czy tylko na początku? bo mój Wiktor często musi być zbudzony bo sam mógłby spać i dłużej?
edit. a jeśli taki maluch może ma zatkany troszkę nosek, jakby ciężej oddycha to mogę próbować już odciągać katar? bo w sumie nic nie cieknie z noska, jedynie to delikatne świszczenie i to podczas karmienia.