Witajcie! Cały weekend mnie tu nie było i sporo mnie ominęło...
A_nka! Bardzo Ci współczuję tej całej sytuacji. Musiało Cię to kosztować bardzo dużo stresu. To ciągłe czekanie czy mąż się odezwie, czy włączy telefon, czy zadzwoni mnie by doprowadziło do szaleństwa. A w dotatku myśli, że mogło się mu coś stać to już w ogóle masakra... Mam nadzieję, że jak najszybciej sobie wszystko wyjaśnicie. A rodzina Twojego męża powinna się dowiedzieć do czego doprowadziła.
Myśl też o sobie i o dziewczynkach bo one na pewno też na swój sposób odczuły tą sytuację.
Emka, gratuluję decyzji o ślubie!



będzie wesele!!!
Maddlena powodzenia na badaniach! Fuu... glukoza:/ ja podchodziłam 2 razy bo za pierwszym się nie przyjęła i wszystko zwróciłam po godzinie:/
U mnie weekend też nie należał do spokojnych a to za sprawą gości na maszych domkach wypoczynkowych. 8 facetów w 2 domkach, opili się do nieprzytomności, zrobili dużo zniszczeń i jak mój mąż wszedł do jednego z domów żeby wyjaśnić te zniszczenia na ogrodzie i zobaczył, że oni leżą i się nie ruszają, myślał że nie żyją! Wybiegł tak szybko, żeby zawołać teścia, że już wiedziałam, że coś jest nie tak. Weszłam tam i to co zobaczyłam zapamiętam na długo. W domku totalna demolka. 2 facetów leży nieprzytomnych na łóżkach... Ściany obrzygane (przepraszam ale inaczej nie da się tego opisać). Wezwaliśmy policję ale ona oczywiści nic wiele nie może zrobić. Częściowo odzyskaliśmy pieniążki za poniesione straty ale po co to wszystko było...
I jak się kłócili że żadnych strat nie ma, że nie zapłacą itp. mnie już nerwy puściły i pojechałam do domu.
Więc weekend był stresujący:/
Mam nadzieję, że początek tygodnia, który zaczął się słonecznie również przyniesie takie nastroje
