Hania, widać twój A z tych co zamknąć się muszą na chwilę w swojej jaskini i spokojnie przemyśleć. Nie myślą wówczas racjonalnie.... a my sobie włosy z głowy zdzieramy, a on potrzebuje samotności i jak sam powiedział, nie chciał współczującego wzroku... my to zaraz wykrzyczymy, co mamy na wątrobie, stąd też nie rozumiemy męskiego umysłu.
Mój mąż na szczęście tylko jak coś jest nie tak np. w pracy jest milczący i słówkiem nie można się odzywać, bo można burzę przywołać. Już się nauczyłam, że muszę wtedy poczekać, a jak sobie w ciszy pobędzie, to za jakiś czas i tak wzystko powie. Ja to znowu od razu wykrzyczeć muszę i mam słowotok i wtedy on biedny siedzi i słucha i nie może komentować, póki powietrze ze mnie nie zejdzie i nie zacznę racjonalnie myśleć :-)
Cieszę się, że wracacie do normalności- a ty się kładź i leż, bo stresów aż nad to.