18grudzien
Fanka BB :)
A ja jak zwykle przespalam dwie godz ja nie wiem kiedy mi to przejdzie, czekam na te wiosnę i niestety tylko doła można załapać
Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Dziwne, tak jak pisała @seremida euthyrox 30 min przed jedzeniem, każdy z lekarzy mi to mówił, nawet rodzinnyBiorę euthyrox nic mi lekarz nie powiedział że muszę na czczo jestem świeża w tej kwestii, do tej pory brałam rano ale po śniadaniu, i tak zleciał tydzień także dzięki za podpowiedź
Niektórzy lekarze z rozmachu już nie mówią, bo skoro dla nich to oczywiste to i dla pacjenta na pewno jest i musi to wiedzieć bez mówienia.Dziwne, tak jak pisała @seremida euthyrox 30 min przed jedzeniem, każdy z lekarzy mi to mówił, nawet rodzinny
Nie martw się, też nie mam objawów, tylko ból piersi. Czemu masz powtarzane prenatalne?Dziewczyny a u mnie czas stanął w miejscu dopiero 13+1maskara tak dawno dowiedziałam się o ciąży a dopiero początek wlecze się strasznie, nic po mnie nie widać nic nie czuje oprócz bólu piersi i czasami wymiotów i mdłości nic a nic prenatalne powtórka dopiero 4kwietnia a gin 6kwietnia ciągle zżera mnie ciekawość czy rośnie czy wszystko ok itp
Hej! Dawno mnie nie było, ale staram się nadrobić zaległości. U mnie 15+3.
Co do euthyroxu, to ja biorę naprzemiennie 137 i 175 (czy jakoś tak). Ogólnie duża dawka. Jeśli zwymiotujecie go po 10 minutach, to trzeba wziąć drugą tabletkę i starać się ją "utrzymać" w żołądku, bo ta na pewno się nie wchłonęła. Z tym nie ma raczej żartów. No i po wzięciu trzeba godzinę odczekać. Ja tak robię już od wielu, wielu lat. Tak mi kazali różni lekarze. Niby 30 minut to minimum, ale wskazana jest właśnie godzina. Ja mam ten komfort, że nie wymiotuję, więc nie mam problemu - poza napadem porannego głodu.
A tak z innej beczki - pytanie do dziewczyn, które są po CC. Jak planujecie rodzić? Czy u Was SN wchodzi w grę? Ja się zaczęłam zastanawiać, czy by tak nie spróbować, bo myśl o CC zaczęła mnie bardzo stresować, pomimo że pierwszą miałam rewelacyjną. Boję się tylko trwałości szwów, zwłaszcza, że mojej koleżance zaczęły ostatnio pękać przy skurczach, a rodziła po 5 latach od pierwszej i jedynej do wtedy CC.
I pytanie do dziewczyn po SN. Czy to jest rzeczywiście takie koszmarne? Jakie są Wasze odczucia? Da się przeżyć? Co jest najgorsze? Czy rzeczywiście się zapomina? Jak z dochodzeniem do siebie? Który moment jest najgorszy?
Buźka!