reklama

Wrześniowe mamy 2018

  • Starter tematu Starter tematu Deleted member 178444
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
reklama
Moze tak, ale jak dotarlam do domu to ogarnely mnie watpliwosci, ze ja nadal nic nie wiem. Zadzwonila tez polozna, ktora mnie strasznie nakrecila, ze musza mi wyznaczyc termin cc, a nie tak odsylac, ze sie poryczalam, bo nigdzie nie moglam sie dodzwonic i nic dowiedziec. Ja sie martwie, bo niby jest ok, ale jak maly sie nie rusza to dostaje schizy totalnej, ze cos zlego sie dzieje. A ja mam te dwa terminy porodu, niby blisko siebie, ale jednak 5 dni roznicy... nie chce tutaj epatowac zlymi opowiesciami, ale znam takie przypadki poznych komplikacji i strasznie sie boje. Po 10 telefonie dodzwonilam sie do sekretariatu szpitala i mam podejs jutro i moze uda mi sie ustalic ostateczny termin cc. Nawet jak ma byc 5 czy 6 to ok, bylebym wiedziala na czym stoje. Jakas strasznie rozbita jestem od tego placzu (a rano mialam dobry nastroj) - troche to wina tej poloznej, ktora mnie tak nakrecila...inaczej czekalabym spokojnie do soboty na kolejne ktg. Prawda tez jest taka, ze to taki stan zawieszenia.
Myślę że każda z nas się martwi i to zupełnie normalne . Mam nadzieję że uda Ci się jutro coś ustalić w szpitalu i że będziesz spokojniejsza.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry