reklama

wrześniowe mamy 2021

reklama
Który tydzień? Ja w trakcie 9 straciłam WSZYSTKIE objawy. Na wizycie u lekarza byłam w 10+2 i on pyta "co tam?" - to mówię że ostatnio trochę stresowo bo w zeszłym tygodniu odeszły wszystkie objawy. I lekarz wziął swoje magiczne kółeczko do określania daty porodu, spojrzał i powiedział, że na tym etapie ciąży może tak być :) już się zaczęło po prostu u mnie normować i coraz bliżej do II trymestru :)
Potem było badanie a tam zdrowa dzidzia :)
Ja jestem w 11 tygodniu :)
 
reklama
Jeszcze menda mimo, że ma smietniczek w pokoju, to zmaiast papierki po cukierkach czy ogolnie inne rzeczy, wrzucic do smietniczka, to najpierw magazynuje je na komodzie, dopiero potem wyrzuca [emoji85] bo przecież ciężko jest wyrzucac kazdy papierek. Ech ten nastoletni wiek [emoji23][emoji23] ale w sumie ja też w tym wieku dowaliłam niezłą manianę... Mialam etap że strasznie mi jab) ka obrzydly, a jak matka chciala mi na sile wcisnąć witaminki (to byl etap przede wszystkim zdrowych chipsów i przekqsek [emoji23][emoji23][emoji23][emoji1787][emoji1787]), to mądra ja, zamiast wywalic po kryjomu jablko do smietnika, wrzucilam je za łóżko. Jak matka to po jakims miesiacy odkryla, bo mi do pokoju wparowala jak mnie w domu nie było.... Już w życiu tego wyczynu nie powtórzylam [emoji1787]

Ale ogólnie, zero prywatności mialam. W świetnych czasach gadu gadu, grzebała mi w historii rozmów z "kolegami", i że jak to tak, w wieku 17 lat interesujė się seksem? Dopiero po akcji jak dokryła moje hmmm, niezbyt przyzwoite romzowy z jednym takim, założyłam haslo na gg, i dawalam status niewidoczny, to mi dała spokój. Bo jak bylam na widoku, to zaraz nawet bedac w pracy miliony pytań, co ja robie tak dlugo na kompie, z kim gadam, pewnie znowu świntuszę z chłopakami itp itd. To smiertelny grzech [emoji85] ba, jak ojciec mojej córki do mnie pryzjezdzal, to pierwsze miesiace musialam spac na czas jego wizyty z rodzicami w łóżku, bo przeciez to grzech spać z chłopakiem w łóżku [emoji85] dopiero po jakimś czasie odpuściła.
Jaka była ulga, jak się z rodzinnego domu wyniosłam [emoji1787] wiem, może to okrutne ale nawet teraz, jak do rodziców moich jezdizmy, matka w kazde moje zdanie czy decyzję sie wtrąca, i w8elki foch z jje strony jak kaze jej sie zamknac.
Albo jak ona do nas przyjezdza. Ojciec to ma wywalone, bo mówi że to nasze życie, a matk akażdą rzecz krytykuje. Np po kupnie mieszknaia przyjechałana oględziny, i od razu tu czy tu ze szmatką, tu cyz tu już chciala po swojemu wsyzstko ustaiwac, i oczywiscie o raza majestatu bo ja smaa po swojemu wszystko chce. Ba, nawwt odważyla sie powiedziec, że my nic w tym mieszknaiu nie zrobimy, jak ona do siebie wróci. A ojciec. Z kolei mowi że fajnie , że kupiliśmy, i że kiedy po swojemu będziemy urządzać (dużo mebli po poprzednich wlascicielach zostalo, to aż tak dużo kombinowac nie musielismy), i jak dużo czasu nam to zajmie, to nasza sprawa.
😂😂😂😂 ja chowałam pierogi ruskie do biurka 🤦‍♀️ dobrze że same z tamtąd nie wyszły
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry