reklama

Wrześniówkowe mamy

reklama
Tak w ogóle to dzisiaj czytałam o tej historii z truskaweczką i jestem w szoku:szok: Dziwni sa ludzie..i naprawdę trzeba być bardzo czujnym żeby nie dac się w coś wmanewrować.
Wiecie co, proponowałabym zlikwidować watek NK na zamknietym, tam są dane osobowe, a ten nasz zamknięty to czasem się dziwnym trafem otwiera, więc chyba będzie bezpieczniej. Mnie tam nie ma, ale pomyślałam, że chyba warto. Zresztą już się mamy w znajomych.
 
Czesc laski
mnie coraz bardziej doskwiera samotnosc. nie mam tu znajomych, kolezanek. czuje sie jak pustelnica.
niby niedawno przeprowadzil sie niedalkeo kolega P z zona, ale ona jaks jest trudna wkontaktach i nie potrzebuje mojego towarzystwa. szkoda, bo maja synka prawie rowiesnika julitki, a ja uwielbiam jak dzieic sie bawia razem i maja ze soba kontakt. widze, ze julitka na widok jakichs dzieci jest nimi zainteresowana, patrzy, chcialaby z nimi isc. nic dziwnego, dziecko ciagnie do dzieci. szkoda mi bidulki:-(
Oj jak ja cie rozumiem...w Bolandii to byla pestka ale tu? J wraca okolo 20. wczoraj nawet 21. Zero kolezanek lub kogokolwiek do kogos mozna buzie otworzyc...telefon mnie nie rajcuje ani zbytnio gg...czuje jak mi mozg kurczeje km

Justyna - swietne:laugh2::-D:laugh2::-D

A ja znow mam obawy co do wycieczki...na Karaibach sa tornada, tsunami i inne cholerstwa:szok::szok::szok::-(:-(:-(
 
Tak w ogóle to dzisiaj czytałam o tej historii z truskaweczką i jestem w szoku:szok: Dziwni sa ludzie..i naprawdę trzeba być bardzo czujnym żeby nie dac się w coś wmanewrować.
Wiecie co, proponowałabym zlikwidować watek NK na zamknietym, tam są dane osobowe, a ten nasz zamknięty to czasem się dziwnym trafem otwiera, więc chyba będzie bezpieczniej. Mnie tam nie ma, ale pomyślałam, że chyba warto. Zresztą już się mamy w znajomych.
:tak::tak::tak::tak:P O P I E R A M !!!!
 
Justyna usmiałam się , ale przyznam , że prawie w 100% to prawda. Tylko jedno mi sie nie zgadza. Oddech przy porodzie, Przy pierwszym nie cwiczyłam oddechu a przy drugim tak i pomogło. Ale to pojedyńcze przypadki,

Myslała wczoraj długo o Tobie i twojej decyzji. Po namyśle rozumien Cię i prawdopodobnie też bym tak postąpiła przy pierwszym dziecku, ale gdyby teraz zaproponowali mi pracę to od razu bym sie zgodziła.

Nuska pracujesz w dudżetówce, w Urzędzie Miejskim????? .

Hrudzia niezazdroszczę pogody, ale ( chyba) będzie dobrze
 
Donkat-ja bardzo bym chciała mieć blisko jakąś koleżankę z bąbelkiem w wieku mojego Olafka lub podobnym. Moje dziecko nie ma okazji poobcować z rówieśnikami i bardzo nad tym ubolewam.
W ogóle to zaobserwowałam dziwne zjawisko. Otóż odkąd urodził sie mały moje koleżanki jakby wymiotło. Kilka z nich było tylko raz, chyba dla formalności, jak wróciliśmy z Olem ze szpitala i na tym koniec. Jedna, wydawało się, że dobra kumpela nie pofatygowała się ani razu. Bardzo to smutne:-( Może to dlatego, że większość moich koleżanek albo bezdzietna, albo dzieci odchowane i temat pieluch i kupek dawno już za nimi..
 
Donkat-ja bardzo bym chciała mieć blisko jakąś koleżankę z bąbelkiem w wieku mojego Olafka lub podobnym. Moje dziecko nie ma okazji poobcować z rówieśnikami i bardzo nad tym ubolewam.
W ogóle to zaobserwowałam dziwne zjawisko. Otóż odkąd urodził sie mały moje koleżanki jakby wymiotło. Kilka z nich było tylko raz, chyba dla formalności, jak wróciliśmy z Olem ze szpitala i na tym koniec. Jedna, wydawało się, że dobra kumpela nie pofatygowała się ani razu. Bardzo to smutne:-( Może to dlatego, że większość moich koleżanek albo bezdzietna, albo dzieci odchowane i temat pieluch i kupek dawno już za nimi..
u mnie to samo . jest kilka które mają też dwójkę dzieci i mieszkają dwa, trzy domu ode mnie, ale jakoś nie maja czasu, bo ileż to można zapraszac na kawę a one i tak nie przychodzą a do siebie nie zapraszają:no:
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry