reklama

Wrześniówkowe mamy

Nuśka-tak, tak żelazo w ogóle trudno się wchłania i mój lekarz mówił, ze powinno się je podawać od 3 do 6 m-cy:szok: Olo przyjmuje je chyba od połowy maja i w sumie dopiero po ostatnich wynikach wyszło w normie ale i tak w dolnej granicy więc nadal uzupełniamy:tak: Z tym, że Olafek miał spory niedobór.
No i oczywiście nie obwiniaj się, że malutki często coś łapie. Na pewno nie jest to z Twojej winy. Może po prostu jest taki delikatny. Pogadaj ze swoim pediatrą, może przepisze mu jakieś probiotyki na okres jesienno-zimowy.
Shinead to mnie pocieszyłaś że Olafkowi w końcu lepiej bo ja to już myślałam że to nie pomoże i co wtedy:confused: a może Igorek źle wchłania to żelazo:confused: i takie tam :zawstydzona/y:oj aż mi wstyd za siebie taka pesymistka ze mnie ale mnie pocieszyłaś bo skoro Olo ma juz lepsze wyniki to znaczy że ja też muszę poczekać i u Igorka też będzie dobrze. Dzięki :-) obiecuję już nie marudzić Wam i myśleć pozytywnie .
A co do czegoś odpornościowego to pytam na każdej wizycie i nie ma nic godnego polecenia - ponoć , ale wczoraj moja pediatra mówiła o jakiejś szczepionce rybo- coś nie zapamiętałam dobrze nazwy z tym że kazała poczekać żeby Igorek wyszedł z tej małej anemii i do tego jeszcze troszkę przeziębiony jest. Więc poczekam i zobaczę co dalej.

A dziewczyny te które podawały żelazo kiedy u Waszych maluszków była poprawa bo Igor bierze to dopiero 3 tygodnie ????

Stachu mial sprawdzane po 6 tygodniach. Żelazo lepiej sie wchłania jesli jest podawane midzy posiłkami, nie w trakcie. Witamina C tez wspomaga wchłanianie, czyli jesli juz moze jesc cytrusy, ale i owoce wogole, to pomoze. No i ten szpianak, brokuły i wołowina/cielecina maja zelazo wspomagaja produkcje czerwonych krwinek.
[/quote]Właśnie też tak kiedyś czytałam a w ulotce ferrum lek jest podane że podawać w czasie posiłku. Może tu robię błąd? Jak myślisz?
Shinead a Ty jak podajesz????

A ja sobie tu bezkarnie przesiaduje przyszła do mnie siostrzenica (12 lat) i zabawia Igorka :-) dobra już kończę musze troszkę posprzątać i na zakupki bo coś na obiedek trzeba zrobić. Pa pa do wieczora.
 
reklama
Jestem głupia, bo dałam Maciusiowi wczoraj kawałek dwudniowego kotleta z kurczaka i dziś zrobił już 3 kupę, a ta ostatnia to sama żółta woda i chyba brzuszek go też boli. Chcę mu dać duszone jabłko, czy w takiej postaci poprawi kupę czy ją jeszcze bardziej rozluźni. Nigdy nie pamiętam:sorry2:
Ja bym nic juz nie dawala - przeciscilo go do konca i juz. A jak bylby marudny caly dzien zaparzylabym herbatke z mieta lub dala kilka kropel espumissanu.
 
majandra z jabłuszkiem też nie pamiętam, ale gotowana marchewka na pewno pomoże i banan.

Hrudzia potrzebuję takiej zwykłej kurtali/ płaszczyka/ czy katany, do dzinsów, do latania. Oh sama nie wiem.

A u mnie Adaś wypluwa chleb. Wszystko co na talerzyku w kosteczke pokrojone zjada, a chlebek bleee. Nawet jak przemycę między serem żółtym i pomidorkiem to i tak go znajdzie jęzorkiem i wypluwa.

Wiem , że juz dzieci nie powinny pic mleka w nocy, ale patrzac realnie to do kiedy mogą?
 
Jestem głupia, bo dałam Maciusiowi wczoraj kawałek dwudniowego kotleta z kurczaka i dziś zrobił już 3 kupę, a ta ostatnia to sama żółta woda i chyba brzuszek go też boli. Chcę mu dać duszone jabłko, czy w takiej postaci poprawi kupę czy ją jeszcze bardziej rozluźni. Nigdy nie pamiętam:sorry2:

Miałam sprzątać :zawstydzona/y: ale jeszcze tylko odpiszę
Jak masz w domu jakieś porbiotyki to podaj pomagają i jeszcze dobre jest ORS200 z Hipa .
 
Witajcie Kochane

Mam nadzieje, ze mnie jeszcze nie zapomnialyscie?!? Nawet nie wiecie jak bardzo za Wami tesknilam!!!! i tak bardzo sie ciesze ze w koncu znalazlam chwile zeby do Was zagladnac. Moze uda mi sie znowu zagoscic na Wrzesniowkach i tym razem na stale.

Przez ostatnie miesiace mialam straszny kociol w pracy-pod koniec nawet nie wiedzialam jak sie nazywam. Dwie dziewczyny odeszly rodzic dzidziusie, dwie kolejne przeniesiono do innego dzialu i w okrojonym o polowe skladzie musielismy robic wszytsko to, co do tej pory :angry:
Dodatkowo zaczelismy budowac nasz ukochany i wyteskniony dom, wiec po pracy byl jeszcze wiekszy kolowrotek. Nawet nie myslalam, ze budowa bedzie tak zajmujaca i stresujaca, ze ludzie sa tak beznadziejni i ze trzeba wszytskich za jaja.
No i Patryk zrobil sie malym lobuziakiem wiec nawet nie bylo mowy o tym, zeby zrobic cos (nawet posprzatac lub ugotowac obiad) jak on jest na nogach a ja jestem w domu tylko z nim.

No ale koniec nazekania :-D U nas ogolnie wszystko dobrze. Patryk odpukac jest zdrowym i pogodnym dzieckiem. Poltora tygodnia temu, na wakacjach zaczal sam chodzic. Teraz juz mu super idzie i potrafi przejsc cale mieszkanie! Gada sam po swojemu ale z normalnych slow mowi tylko "mama" i "tata". Jest bardzo muzykalny - jak tylko slyszy muzyke to zaczyna tanczyc i spiewac po swojemu. No i ...od poniedzialku chodzi do Klubu Malucha. Moja siostra dostala prace i niestety nie moze sie juz zajmowac Patrykiem. Niani troche sie obawiam wiec postanowilam go wyslac do czegos w stylu prywatnego zlobka. No i teraz nie moge tego przezyc. W poniedzialek bylismy pierwszy raz i bylo ok - bo bylam tam z nim. We wtorek dlugo spal wiec tez bylo ok ale juz w srode - dramat. Synek ciagle płakał a z nim cala grupa maluszkow. Popelnilismy najwiekszy jak na razie blad wychowawczy - nauczylismy go zasypiac na naszym lozku i teraz efekt jest taki, ze Patryk nie potrafi sam zasnac w lozeczku a to jest niezbedne. Od srody uczymy sie tej trudnej sztuki. Wczoraj tez poplakiwal ale juz bylo lepiej a dzisiaj zobaczymy. Za 2 godziny go odbieram. Najgorzej jest jak wychodze i jak przychodze. Rano zaczyna sie az zanosic jak tylko spostrzeze ze mnie nie ma i z 5 minut trwa az sie uspokoi na rekach ktorejs z "cioc" no a po poludniu jak tylko mnie zobaczy to juz nic nie istnieje, wyciaga do mnie raczki i tez placze. Wiecie jak mi sie serce kraja. Ponoc to jest normalne, kazde dziecko potrzebuje troche czasu ale ja ledwo co to wyrzymuje. Strasznie mi go zal a najgorsze jest to, ze i tak nie mamy wyjscia. Teraz zaluje, ze nie oddalam go tam miesiac temu. Jeszcze 3 tygodnie temu robil mi "papa" jak wychodzilam a od niedawna nie moge nawet do lazienki wyjsc bo zaczyna plakac. Ach, co za okres. Pozostaje mi tylko byc dobrej mysli i przytulac go i calowac po poludniu i wieczorami i ciagle mowic jak bardzo mama go kocha.
Musialam sie Wam wyzalic. Wiecej juz nie zanudzam i zabieram sie za czytanie o tym co tam u Was slychac (chociaz i tak nie nadrobie wszystkiego)

No i musze jeszcze powiedziec, ze macie wspaniale i przesliczne dzieciaczki. Tak strasznie sie zmienily przez te kilka miesiecy, ze wiekszosci nie poznaje. Teraz sa jeszcze ladniejsze :-)
 
Jestem głupia, bo dałam Maciusiowi wczoraj kawałek dwudniowego kotleta z kurczaka i dziś zrobił już 3 kupę, a ta ostatnia to sama żółta woda i chyba brzuszek go też boli. Chcę mu dać duszone jabłko, czy w takiej postaci poprawi kupę czy ją jeszcze bardziej rozluźni. Nigdy nie pamiętam:sorry2:

jak był w lodówce ( a wiem , że tak było) to żadnego problemu ten kotlet nie powinien przysporzyc, może Maciuś ma od czegos innego "kupawkę luźniawkę"
 
majandra z jabłuszkiem też nie pamiętam, ale gotowana marchewka na pewno pomoże i banan.

Hrudzia potrzebuję takiej zwykłej kurtali/ płaszczyka/ czy katany, do dzinsów, do latania. Oh sama nie wiem.

A u mnie Adaś wypluwa chleb. Wszystko co na talerzyku w kosteczke pokrojone zjada, a chlebek bleee. Nawet jak przemycę między serem żółtym i pomidorkiem to i tak go znajdzie jęzorkiem i wypluwa.

Wiem , że juz dzieci nie powinny pic mleka w nocy, ale patrzac realnie to do kiedy mogą?
dobra jeszcze tylko tu odpiszę i już nie zaglądam bo nici ze sprzątania

U mnie jest to samo już kiedyś o tym pisałam na początku jadł pięknie chlebek a teraz to tylko jak jest posmarowany avokado to zje a w pozostałych przypadkach chlebek tak jak u was ląduję poza buziaczkiem. A i dałam dzisiaj Igorkowi jajecznicę na masełku i....... był zachwycony nawet bułeczkę z masełkiem do tego zjadł i ciągle pokazywał na miseczkę że za wolno mu podaję.
 
majandra z jabłuszkiem też nie pamiętam, ale gotowana marchewka na pewno pomoże i banan.

Hrudzia potrzebuję takiej zwykłej kurtali/ płaszczyka/ czy katany, do dzinsów, do latania. Oh sama nie wiem.

A u mnie Adaś wypluwa chleb. Wszystko co na talerzyku w kosteczke pokrojone zjada, a chlebek bleee. Nawet jak przemycę między serem żółtym i pomidorkiem to i tak go znajdzie jęzorkiem i wypluwa.

Wiem , że juz dzieci nie powinny pic mleka w nocy, ale patrzac realnie to do kiedy mogą?
Do poznej starosci:-p;-):laugh2:
A kurtka czemu do dzinsow ma byc zwykla? Moze byc wygodna ale z jajem..Moze kolor? Intensywnie zielony? Albo jakis kolnierz bajerancki?Oj nie wiem, nie doradzam...ja po prostu zawsze szukam choc odrobinke czegos wyrozniajacego sie od tego babskigo tlumu na ulicach...
Xeone - witaj, myslalam czesto co u Ciebie? czy na dobre nas opuscilas. Gratulacje dla Patryczka.
A co do tego Klubu malucha - moge spytac ile za niego placisz?
 
Ostatnia edycja:
Xeone jak super,że zajrzałaś, że domek Wam rośnie, że Patryk chodzi, że wakacje się udały, że jesteście szczęśliwi:-), tylko przykro mi, ze synus musiał iśc do żłobka:-(, ale za jakiś czas będzie ok:tak:. A ze ciągle za Tobą łazi jak jesteście w domku, to narmalne. :tak:W końcu to Twój synuś.:-):-):-)
Będzie dobrze.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry